środa, 2 kwietnia 2008

Zmiany, zmiany...


Trochę dziś melancholijnie od rana... słoneczko się schowało i wilgoć zawisła w powietrzu.
Jednak taka pogoda skłania do przemyśleń. Przemyślenia w sumie nie są niebezpieczne same w sobie. Mogą jednak stać sie niebezpieczne kiedy... zaczynają dotyczyć zmian fotograficznych.

Zmienne warunki...
Nie wiem czy zauważyliście, że zupełnie inaczej kadrujemy kiedy słonko wpada nam przez palce do wizjera i usilnie przykrywamy dłonią kominek, a inaczej gdy piękne miękkie światło ładnie niweluje wszelkie cienie.
Zupełnie dwa inne światy. W słońcu szukam odbić, kontrastów i koloru. W pochmurne cienie skupiam się bardziej na formie, kształtach, relacjach. Zmienne deszczowe warunki nadają też dynamiki.
Dlatego tak lubię fotografować w pochmurna pogodę. Wręcz czekam na dni bez słońca. Mam wrażenie, że w pochmurne dni jestem bardziej kreatywny (ulubione słowo marketingowców).

Zmiana urządzeń...
Zakupiłem ostatnio starą Minoltę VF, ale nikt nie powiedział mi (jakby to był obowiązek sprzedającego?! hi hi), ze aby zmierzyć nią światło odbite (plener) to muszę dokupić specjalną nasadkę pięknie nazwaną "reflected-light attachment" :) Bagatela 23USD, ale nie do dostania w Europie praktycznie. Ukłoniłem się wiec do BH... och. Sama przesyłka wyniesie mnie dobre jeszcze raz tyle. A miałem Polarisa...

Zmiany fotograficzno0-osobowościowe...
Czy Wy też zmieniacie tak często jak ja zainteresowania pod kątem obiektów fotografowanych? Nie wiem co jest, ale mam straszne rozchwianie tematyczne. Skacze od plenerów po fashion i portret uliczny. Od potrzeby posiadania dwóch lamp i studia, po pomysły sprzedaży wszystkiego i kupienia Leica M8. To jakiś koszmar. Teraz znowu wracam do portretu stylizowanego. Noż, czy te zmiany są bez końca?! A może to wiek...? Jakaś menopauza męska czy co...?

Zmiany odbioru fotografii...
Widzę po sobie, że tracę wrodzoną zdolność (wadę pewnie) krytycznego spojrzenia i wypowiadania się o fotografii amatorskiej. Tej z forów i innych galerii. Nie chce mi sie od kilku dni uzasadniać, że czyjeś foty nie są dobre.. Nie chce mi sie już tłumaczyć, że powinno się coś robić inaczej... bo wiem... bo tego próbowałem i mam doświadczenie. Myślę, że niestety to sie nie da. I przestaje pomału walczyć z wiatrakami. A przynajmniej tak mi się wydaje. Odpuszczam. Wolę popatrzeć po raz setny na wzorce z filmu "Genius of the Photography". Wole pojechać do W-wy na aukcję.... wolę.