wtorek, 18 marca 2008

Nieudane...


Postanowiłem podzielić się z Wami moimi zdjęciami.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, zważywszy że jestem dość ekscentrycznej osobowości i chwalić sie lubię, gdyby nie fakt, że będą to zdjęcia nieudane.
Knoty.
Odpady.
Resety... jak kto woli.

W każdym razie są to zdjęcia zeskanowane, a odrzucone dopiero w procesie oceny w PS.
Zapraszam Was.
To cykl. Żeby Was zmęczyć :)
Nie liczę, że będziecie komentować, bo nie będzie zapewne czego.
Ale zabawa może być.

Fotograficzny zgon Gazety...


Nie wiem czy znajoma "po blogu" (robiąca skądinąd świetną robotę propagując fotografię) zdawała sobie sprawę z efektów swojego ostatniego zamysłu blogowego, ale wydaje mi się że nie do końca.
Oto, autorka Blindspot przedstawia nam cykl zdjęć, które będą opublikowane w corocznym albumie fotografii Gazety Wyborczej.
To już XII tom tego wydawnictwa i mam wrażenie, że powinien być ostatni. No chyba, że jest jeszcze nadzieja na uratowania tego papieru, co to ma zostać zadrukowany tymi słabymi i koszmarnie słabymi fotografiami pokazywanymi na blogu Blinspot.

Ręce i włosy na czoło mi opadają jak widzę te wybrane, jak się domyślam najlepsze w GW zdjęcia z tego albumu. Nie wiem co się dzieje z edytorami i samymi fotografami w GW, ale chyba sięgnęli już dna i teraz tylko czekać, aż się to dno oberwie lub jakaś magiczna siła pozwoli wyrwać się temu środowisku z łap totalnej bylejakości i braku poszanowania dla czytelnika.
Ja wiem, że taki moloch jak Gazeta może sobie już od wielu lat pozwolić na obniżenie lotów, bo i tak kupują ich miliony. Wiem, że Wyborcza to już tylko (sic!) cześć jakiejś potwornej aglomeracji i konglomeratu firm, czasopism i przedsięwzięć medialnych Agory.

Ale do jasnej ciasnej szparki sekretarki (za Marylą Rodowicz) czy to naprawdę nie razi w oczy Was - fotografowie z GW!?
Czy tylko czytelnik dostrzega tandetę prezentowanych fotografii i ich krótkie życie i to wyłącznie z tekstem?

Te zdjęcia umierają wraz z wyjęciem ich z kontekstu sytuacji i artykułu. One nie są same w sobie zdjęciami, one wszystkie są prostymi ilustracjami do tekstu, a ich walor artystyczny jest ŻADEN.
Przykro mi to pisać, bo nic tak nie podcina skrzydeł rozwojowi fotografii jak promowanie tandetności i złego gustu.
Tutaj to ja nawet nie widzę prostego prasowego rzemiosła. Nawet tego już tutaj nie ma.
Zostały tylko nazwiska, które już dawno wyblakły. Jakby tyle lat w Gazecie ich obrało z artystycznych umiejętności. Rozpacz.
Odradzam już teraz kupowanie tego albumu. Totalna porażka!
Ale Agorę stać na to.
Wydadzą, odtrąbią wielkie wydawnictwo, kolejny fotoreporter kupi 5 sztuk dla rodziny i wpisze sobie do CV publikacje w tym zbiorczym dziele o niczym. A już na pewno nie jest to album o fotografii!

Pomiar...


Podniosłem głowę mechanicznie. Nie obudziło mnie nic konkretnego. Lepsza Połowa spała, Młody wbijał się nogami w mój brzuch, ale nic konkretnego nie wyrwało mnie ze snu.
Znacie to uczucie... Po prostu otwierasz oczy i jesteś rześki, wyspany.
I tylko ta męcząca świadomość, że świecące na elektronicznym budziku cyferki są jakoś tak nie w tej kolejności co powinny, bo zamiast 7 lub 8 z przodu, teraz świeci... 4?!

4:46 - po co ja się obudziłem?

Ale skoro już się obudziłem, to wystawię łeb z sypialni. Co tam panie słychać w kuchni?
Aaa gary. No tak...

Ale, ale....
Cóż jeszcze jest inaczej niż co dzień ostatnio. Jakieś dziwne uczucie czegoś nowego. Nieodparcie więc posuwam się na bosaka w kierunku okna. Zauważyliście, że człowiek często nie wiedząc co go zastanawia idzie do okna?! Jakby tam była zawsze odpowiedź...

Tym razem była, bo spacer po mieszkaniu po 4 rano zawdzięczam pomiarowi światła.

W mojej głowie jest pomiar światła. Znaczy ja to sobie tak tłumacze, że oczy są wizjerem światłomierza w moim mózgu i jak zmieniają się drastycznie warunki oświetlenia, to mój mózg daje mi jakieś sygnały, że trzeba zmienić parametry naświetlenia.

Tym razem okazało się, że natura zmieniła drastycznie warunki zastanego światła. Jest jaśniej niż zazwyczaj o tej godzinie. Jest dużo jaśniej, bo... bo śnieg jest biały i odbija więcej światła niż czarna ulica osiedlowa.

A więc spadł śnieg. Zmienił się pomiar.

Czy każdy fotograf ma tak we łbie pomieszane jak ja...? Czy zmiany natężenia światła "niefotografom" też dają się we znaki?