czwartek, 21 lutego 2008

Zdjęcie Prasowe Roku... by iczek

fot: Charles Eckert/Polaris/Fotolink (skan z Przekrój nr 8/3270)

No właśnie...
Początek roku to zwyczajowo okres ogłaszania wyników konkursów na fotografię prasową i wszelaką inną. Przewalając obowiązkową tonę prasy dzisiejszego ranka postanowiłem przyznać swoją nagrodę. Ale nie za zeszły rok. Tylko za ten :)

Jest luty, a ja już ogłaszam, że tegorocznym zdjęciem prasowym roku zostaje zdjęcie, które zrobił Charles Eckert, a ukazało się w dzisiejszym Przekroju (powyżej).

Tekst traktuje o mafii i po prostu szczęka mi opadła kiedy zobaczyłem to zdjęcie. Jest w nim WSZYSTKO co POWINNO być w fotografii prasowej. Jest temat, jest powaga, jest humor i jest chwila. To zdjęcie spełnione, kompletne. Uczta dla oka.

Od 4 lat codziennie przewalam, niejako z obowiązku, wszystkie wydawnictwa i gazety krajowe i mogę spokojnie stwierdzić, że do końca 2008 roku nie ukaże się w naszej prasie lepsze zdjęcie.
W dodatku już wiem, ze tego typu zdjęcie, choć doskonałe, nie zdobędzie nigdy i nigdzie żadnej nagrody w żadnym ogólnoświatowym konkursie. Bo takich zdjęć nie widzą Ci jurorzy, którzy rozkoszują sie kolejnymi urwanymi głowami i krwawymi szczątkami rozbryzganymi na afgańskim rynku, czy bagdadzkim chodniku. Chciałbym sie mylić....

PS
W dolnym rogu widać miniaturkę zdjęcia wykonanego przez fotografa Agencji Magnum - Ferdinando Scianna (tez świetne zdjęcia w jego folio).


Jaki aparat kupić....?


Jak widzę takie pytania na forach dyskusyjnych to szybko uciekam :) Tym razem jednak gnany tkwiącym we mnie wykształceniem kierunkowym oraz prostą zwykłą ojcowską ambicją, muszę zadać Wam takie pytanie; licząc na pomoc.

Jaki aparat kupić mojemu 3-letniemu synowi?

Wariactwo myślicie? Przerost ambicji tatusia?
No cóż... może...

Jednak, mając za sobą trochę teorii z rozwoju człowieka i socjalizacji dzieci, tak sobie myślę, że Młody już zupełnie spokojnie powinien dać sobie radę w fotografią. Dziecinną, idiotyczną, bezsensowną i po prostu niedorzeczną. Zawsze jednak to fotografia.

Więc co mu kupić? Cyfrę, to wiadomo, bo na filmach bym zbankrutował, a przede wszystkim 3-latek musi od razu widzieć efekty swoich prac. Musi być prosta i szybka w miarę, bo Młody szybciej odciąga aparat od oka, niż strzeli migawka w gównianej cyfrze domowej. Z drugiej strony drogie to być nie może, bo średnia długość życia zabawek to mniej więcej 3-4 tygodnie (wliczając dwu-, trzykrotne klejenie).

Jeśli macie pomysł, czekam.