wtorek, 19 lutego 2008

Bezsilna niemoc...

38,9 - co to za liczba?
To jest temperatura, jaka dla dorosłego człowieka może być śmiertelnie niebezpieczna, a dla 3-latka jest normalnym objawem trawiącej organizm choroby.

3-latki nie maja temperatury średniej i stany podgorączkowe miewają niebywale rzadko. U nich, jak już coś jest nie halo z organizmem, to od razu wali ich taka gorączka, że w nocy nie mają siły dojść do łóżka rodziców tak ich telepie.

Młody o 3 rano "wezwał" mnie cichutkim jęczeniem. Jedno spojrzenie na nieudolne próby utrzymania się na nogach Młodego po wstaniu z łóżka i już wiedziałem, ze pierwszy telefon rano będzie do roboty, że nie przyjdę. Takoż się stało. 39stopni. Czoło jak rozgrzana blacha, płytki oddech i szpryca Nurofenu wylądowała w buzi Młodego. Godzina cierpienia i nagle... czoło zimniejsze, raczki spokojnie opadają na mojej głowie, smyranie po włosach i sen. Buzia otwarta, szukanie powietrza nawet przez sen. 6 godzin spokoju.

Zapowiedziałem Lepszej Połowie, że następna choroba Młodego - beze mnie! Nie mam na to siły. Jak widzę te niewytłumaczalne dziecku cierpienia spowodowane zwykłą gorączką, to mnie tak skręca, że bym rękę sobie odjął byle tylko był zdrowy do 18 roku życia. Bo jak dzieciakowi wyjaśnić dlaczego nie może ustać na nogach i dlaczego pomimo godzinnych prób nie może zasnąć. No jak...?

Ech. Lekarka mówi: "Wirus, "trzydniówka" Was czeka".

Chrzanię trzydniówki! Chrzanię choróbska. Następnym razem wyjeżdżam. Za "miętki" na to jestem...:(

Tylko, że On w czasie choroby chce być właśnie ze mną. "Tata - chodź...."