wtorek, 12 lutego 2008

Czy ranek jest dla ludzi....?


Zawsze mnie zastanawiało czy wymyślanie pracy na 6:00 rano to jakaś forma znęcania się nad pracownikiem czy może to po prostu taki kaprys zwierzchnika.

Cóż, pozostaje moją słodką tajemnicą jakim cudem udaje mi się wstać o 5:00 rano i dojechac te 30km do pracy nie zabijając się po drodze. Może to jakaś Opatrzność? A może po prostu należe do tej grupy ludzi, którzy "tak mają" i tak mogą. Chmm.... Niemniej pod koniec dnia czuje się jak stary placek ziemniaczany, z którego wypływa na talerz olej ze smażenia, a cukier już dawno stopił się tworząć dziwną skorupę na powierzchni.... Ech.

No, ale...! Teraz mamy dopiero po 7:00 rano. Robota odwalona. Szef pewnie pieje z zachwytu :), a ja mogę wysypać z wąskiej paczki żenującą imitację kawy typu: "3 w 1" i zanurzyć się słodko w błogim stanie lewitacji przed własnym komputerem. Uch... warto było jednak wstać :):)