czwartek, 20 listopada 2008

Tomek, Tomek - quo vadis...?


...chciałoby się zakrzyknąć patrząc na kolejne zmagania Tomka Sikory z fotografią. Tak po prawdzie to musiałbym użyć aż dwóch cudzysłowów w tym zdaniu.

W jeden włożyć słowo 'zmagania', a w drugi 'fotografią'.


Czytam oto, że Tomek robi kolejną wystawę swoich dzieł. Tym razem, po rozmytych plenerach robionych przez szybę samochodu, uznany fotograf robi rozmyte głowy. Na wszelki wypadek całość okrasza wątkiem duchowym, bo te głowy to nie są jakieś zwyczajne głowy. To są głowy nadzwyczajne... głowy buddystów.

I dzięki temu stają się one niejako ważniejsze od głów nie-buddystów. Na dodatek portal opisując to "wydarzenie" na wszelki wypadek używa sformułowania: "niekonwencjonalne portrety". To pozwala tak naprawdę (umówmy się) wszystko uznać za sztukę.


I tak patrzę ja ci, na te "fotografię" i uwierzyć nie mogę, że tego skądinąd kiedyś bardzo dobrego fotografa jeszcze ktoś chce promować. Magia nazwiska działa.
Równie zniesmaczony byłem po "wykładzie" Gierałtowskiego w Sopocie i jego nieuzasadnionego uwielbienia dla samego siebie i oszukanego dystansu dla samego siebie.


Tomku, Tomku.... dokąd idziesz. Dokąd prowadzisz swoją fotografię...?
Tam nie ma nic. Wracaj!

fot. Tomek Sikora (źródło: Świat Obrazu)



6 komentarzy:

Robert pisze...

Cytat z felietonu Marcina Burasa z ostatniego numeru "5klatek":

"Socjologowie za jedną z cech naszej epoki, którą zwą 'późną nowoczesnością', podają przymus rozwoju, który idzie w parze z zanikiem poczucia celu."

Przymus rozwoju, przymus publikowania w galeriach internetowych, przymus wystawiania się... Coś w tym jest.

sarniak pisze...

Rozmawiałem z pewną panią z galerii luksfera o Tomaszu Sikorze właśnie i muszę przyznać, że nie mam tak stanowczego zdania o tym, co robi.

Tomek, z tego co się dowiedziałem traktuje to z dystansem. Bawi go fotografia, więc ciągle szuka, odkrywa.

Tego już pani mi nie powiedziała, ale kto szuka, ten czasem błądzi. Zresztą błądzi według Ciebie, ja na przykład nie byłem na żadnej jego wystawie, więc się wstrzymam od głosu, a ktoś może powiedzieć, że to nie jest błądzenie. Dlatego, jeżeli to jest jego pogoń za królikiem, to niech goni go dalej - niewielu jest ludzi, którzy mogą sobie pozwolić na to, żeby robić naprawdę tylko to, co im się podoba.

Jeżeli ktoś go chce wystawiać, to punkt dla niego - przecież żaden człowiek po skończonym projekcie, w który włożył pracę, nie będzie się bronił przed wystawą.

A że to wzbudza kontrowersje? Może o to chodzi?

Jedno z moich ulubionych zdjęć, to zdjęcie Kyoko Hamady "Emily and her grandmother". A zaczęło się od tego, że mi się nie spodobało i traktowałem je jako takiego pstryka.

Wiem dobrze, że to nie ta liga kompletnie, ale może są osoby, do których to trafia.

Marcin Stawiarz pisze...

...kazdy czegos szuka, ale zastanawiam sie kto to bedzie chcial ogladac? mnie osobiscie nawet w internecie - nie.

Takich nazwisk, ktore tylko z nazwiska sa dla mnie znane jest w naszym kraju wiele, i jest ich o wiele za duzo. I caly czas ktos wystawia ich zdjecia, promuje nowe projekty, itd...

I naprawde boli mnie, kiedy widze, ze nadalpromuje sie takich artystow jak Sikora, Natalia LL, czy Woś...

Czy nie ma juz w tym cholernym kraju chocby jednego uznanego fotografa, ktory robi zdjecia zamiast 'wydziwiac'?

wujek db... pisze...

W tym kraju, w innym kraju... takie czasy ;)
Ciekaw jestem czy iczek traci kijem temat pirelli ;)

Kefas pisze...

Też byłem na tej wystawie.
Nie chciałem tego stwierdzać, ale musze się zgodzić z fotoiczkiem.
Cieniutko. To nawet żadnych kontrowersji nie wzbudza.
Moim zdaniem Tomek Sikora po prostu ma jazde na temat buddyzmu i tyle.

iczek pisze...

@wujek - już się szykuje... na Onet jest nawet jakiś backstage...