wtorek, 28 października 2008

Po co nam profesjonaliści... ?


Telefon dzwoni u mnie tą słynną melodyjką starego telefonu. Takie dryń, dryń... kiczowate do bólu. Jednak jest to jedyny dzwonek, który usłyszę pomimo decybeli walących się w mą głowę z radia w samochodzie.
I tym razem musiałem wyłączyć Zespół Reprezentacyjny, aby odebrać numer nieznany.

- Cześć! Pamiętasz mnie!?
Uwielbiam te zagadki bez podawania imion w wykonaniu kogoś, kto zapewne nie widział mnie ze 3-4 lata i dzwoni w jednym wiadomym celu - ma interes.
- Nie, nie pamiętam - odpowiadam pomocnie, bo zapewne cisza po pierwszym pytaniu miała służyć mi za platformę do nawiązania rozmowy.
- Romek z tej strony. Na czwartym roku przyszedłem jako ITS z prawa do was....!
Oczywiście po 10 latach od zakończenia studiów pamiętam wszystkich kolegów z ławy studenckiej wraz ze spadowiczami i "iteesami" z innych wydziałów. A jakże! Mam zdjęcia i codziennie przypominam sobie ich nazwiska...

- Aaaa tak coś kojarzę.... - uwielbiam kłamać, z wiekiem wychodzi mi coraz lepiej.
Zresztą ja już wiem co będzie dalej, ale ponieważ każdy, kto do mnie dzwoni w TEJ sprawie ma inny sposób podejścia mnie więc z lubością wysłuchuje tych wszystkich opowieści, wstępów i preludiów do sedna sprawy. Bo dzwoni się po 4 latach tylko w interesie. A do mnie tylko w jednym.. :)

- Pamiętam Piotrek, jak ty łaziłeś z tym aparatem. My na wykładach, a ty fotografowałeś... To były czasy.

Sentymentalne wprowadzenie jest już ograne, ale daje mu szansę... Rozkręca się powoli, bo inni już w tym
czasie dawno mówili o co im chodzi. Romek widocznie ma służbowy telefon....
- ... no i wiesz... siostra się skapowała, że to drogo kurna kosztuje i jest już późno i terminy zawalone... więc zaproponowałem jej, że mogę spytać takiego fajnego fotografa....

Dobra stary, muszę Ci przerwać.... ciężko się prowadzi jedną ręką.
- Romek, ale ja już nie robię ślubów. Skończyłem z tym na studiach i nawet nie mam aparatu.
- Nie szkodzi, mój teść ma!
- Ale to nie może być jakaś małpka. To musi wyglądać jakoś, toż to ślub jest.

- Siostrze wystarczy, że to Ty będziesz robił...
- Ale to jest raz w życiu, trzeba to zrobić porządnie. No, ale skoro teść ma, to może niech teść zrobi...
- Ale nikt nie zrobi tak jak ty...
- Ale jest milion fotografów w Gdańsku..
- Ale oni chcą nie mniej niż 1500zł! A że to nagła sprawa, to wołają nawet 2000zł - uwierzysz!?
- No to siostra będzie musiała zapłacić. Po to są profesjonaliści...
- Gówno prawda, oni tylko zdzierają, a foty robią takie jak ty!


Nooooo.....
Przeszarżował kolo.
Dalszy ciąg nie był zbyt miły, choć Romek stwierdził, że miło mu było pogadać.

A ja myślę sobie, że dopóki ludzie w 90% nie zaczną oddawać w ręce zawodowców tego, czego nie potrafią zrobić sami, tak długo ja nie będę żył z fotografii :) , ale za to hydraulik będzie miał mnóstwo roboty z
zepsutymi kranami.....

I właśnie po to nam profesjonaliści.
Płaćcie za dobrą fotografię!



5 komentarzy:

cisza i czas pisze...

witam
no dobrze skoro oni robią tak samo jak Ty drogi Iczku to ile Tobie kolega Romek zaproponowal? tak z ciekawosci pytam ;)

deadman pisze...

ilez to razy znajomi mnie prosili abym porobil dla nich sluby, zawsze wykladali kase na lawe a ja teraz biedny siedze jak ten karaluch, zapyzialy bez kasy, wyrzekalem sie i mowilem 'nie, nie potrafie, do tego to trzeba miec kurewsko duzo nerwow a ja ich nie mam'.

Rogal pisze...

Przeciętne propozycje większości osób dotyczace zdjec to 100 PLN za 12 godzinny dzien pracy. Jak robisz dobre zdjecia to kazdy jedzie z wazelina a w glebi duszy mysli, ze on tez takie moze robic tylko akurat ma nie taki aparat albo za malo czasu. I to sie przeklada na oferowane stawki i podejscie :). I co najsmieszniejsze - to sie nigdy nie zmieni.

...smoki... pisze...

Ee... piszecie o skrajnych przypadkach :-)

iczek pisze...

@smoki - ja myślę, że my piszemy po prostu z punktu widzenia amatorów. Zawodowcy w danej branży, tacy ja Ty zapewne raczej nie odbierają telefonów z pytaniami, czy zrobicie cos za darmo, tylko ile wezmiecie. Bo dzialacie i po prostu z tego zyjecie.

Dlatego powinno wlasnie tak byc - do zawodowca dzwoni sie widząc, że trzeba zapłacić/...

Oby zawsze tak było.