środa, 10 września 2008

Woody Allen fotografii...



Są ludzie, którzy potrafią się przyznać, że humor Woody Allen'a ich nie śmieszy.
Są takie sprawy, które nie wiedzieć czemu obciągnięte są aurą wyjątkowości, jak obciągnięty jest gumą Nikon D2x i przypisanej grupie, która posiada własności do zrozumienia tych spraw.

Każdy kto śmieje się do łez na filmie Allen'a jest w grupie tych "lepszych". A ja nie wiem czemu?!


A więc..
- Nie śmieszy mnie humor Woody Allen'a!
Podpisał: iczek.


Analogiczna sytuacja jest wśród braci fotograficznej. Nie wiem czemu posiadacze średniego formatu lub wielkiego formatu mają być jacyś wyjątkowo lepsi od tych, co mają 400D czy 5D...?
To samo w sprawie filmów... jak ktoś robi na Trix400 to jest lepszy od tego używającego Lexara.

A jednak drzemie w Nas taki nienaturalny podział. Nienaturalny, bo przecież i tu i tu chodzi o efekt zdjęciowy. I tu i tu ma pojawić się obraz, który poruszyć ma membranę naszej wyobraźni i zagrać w fazie lub przeciwfazie. Ale zagrać!


Dlatego psioczę na coraz częściej pojawiające się uwagi, że analogiem robią jedynie niespełnieni artyści, a cyfra niedzielni pstrykacze. Psioczę i apeluję o jedność!
O wspólne cele fotograficzne, bo...


16 komentarzy:

rysielec pisze...

rację Iczek ma, to chrzanienie, analog, cyfrówka, wielki, średni format to jakieś bezsensowne stawienie granic.

nie lepiej spróbwać i analoga, cyfrówki i w ogóle wszystkie? :) bawić się, być elastycznym :)

witek pisze...

Daj spokój Iczek, z tym Triksem to chyba nikt (mam nadzieję) poważnie nie pisał.

Podziały na cyfrę i te no.. takie bez matrycyy, na poziomie Fotografii przecież nie występują. Dobrze wiemy, że o sprzęcie w ogóle się nie pisze się gdy w grę wchodzą prawdziwe zdjęcia.

Głowa do góry! Nie jest wcale tak źle!

Anonimowy pisze...

co tu duzo mowic, humor u allena polega w szczegulnie w wiekszosci na inteligencji i na zrozumieniu absurdow i sprzecznosc , jesli je widzisz i umiesz sie z tego smiac jest ci lzej, jak cie nie smieszy to moze ich poprostu nie widzisz :0

witek pisze...

Dzięki Anonimowy za przypomnienie, zapomniałem, że jesteśmy w Polsce

ale spokojnie, wszędzie indziej na pewnym poziomie (jak wyżej pisałem) podziały zwyczajnie nie występują,

więc głowa do góry (raz jeszcze)!

derywat pisze...

No tak. Tak samo jak z LF. Marudził, marudził, aż sobie sprawił. I to jeszcze z najbardziej "elitarnym" materiałem jaki mógł znaleźć. Teraz marudzi coś o jedności analogowo-cyfrowej... Chyba szykuje grunt pod wiadomość o nabyciu cyfry... Kto zgadnie, która cyfra aktualnie odpowiada polaroidowi 55 na skali lansu? ;)

A na poważnie, to nie bardzo wiem, gdzie znajdujesz te podziały i pojawiające się coraz częściej uwagi, o których piszesz. Ja raczej zauważam, że jest ich coraz mniej, prawie wcale ich nie ma w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat. Wygląda jakbyś chciał włożyć jeden kij w dwa mrowiska jednocześnie... albo trzy, bo wciągnąłeś w to Woody Allen'a. A każdy kij ma dwa końce... A kij na procę ma nawet trzy.

iczek pisze...

@derywat - ja tam proce robilem z palców :) A podziały niestety są i to gna z szybkością słońca. Im dalej posuwa się granica wielkości matrycy, tym częściej słyszę, że "prawdziwa" fotografia to analog. A te cyfry wszystkie to już naprawde wariactwo.,,:)

Samo się to napędza... jak z ta kiełbasą. My mamy najlepsza... bo analogowa :)

Ale tak na ucho Ci powiem... coś w tym jest :)

Anonimowy pisze...

IIeeetam nic w tym nie ma. Nie znam za wielu pisarzy ale wydaje mi sie ze nie dyskutuja nad wyzszoscia piora nad dlugopisem i maszyny do pisania nad komputerem. Podobne analogie mozna odnalezc wszedzie... Jednak zbyt wielu fotografujacych opiera swoja koncepcje bytu na posiadaniu, a nie reprezentowaniu. "Mam wiec fotografuje" a nie "Jestem, wiec fotografuje" - stad tworza sie owe dziwne podzialy a osobniki wszczynajaca wojny nad wyzszoscia ktoregos z nosnikow zwykle nie maja bladego pojecia o historii fotografiii, a zajmuja sie produkowaniem kolejnych obrazkow. Nie zapominajmy, zeby rozmawiac o fotografii nie potrzebny jest zaden sprzet, ani analogowy ani cyfrowy.

iczek pisze...

... z ostatnim zdaniem się delikatnie nie zgodzę. O ile kiedyś sam stałem na stanowisku, że nie trzeba być Adamsem żeby ocenić czyjś pejzaż, o tyle czym starszy ze mnie dureń, tym bardziej skłaniam się ku teorii, że o fotografii najpełniej i najbardziej świadomie mogą rozmawiać jedynie ludzie zajmujący się tym.

Dodatkowo, w celu utrudnienia, im wyższy stopień wtajemniczenia w fotografie, tym wyższa świadomość tego, co samemu się sądzi na ten temat :)

Ja już bardzo m NIE LUBIE rozmawiać o fotografii z wyłącznie oglądaczami...

Ja patrzę inaczej i nie znajduje z nimi wspólnego języka...

Anonimowy pisze...

Masz zupełną rację, że o fotografii świadomie mogą rozmawiać jedynie ludzie zajmujący się nią. Jednak nie oznacza to, że sami muszą fotografować. Mogą być krytykami sztuki, organizatorami wystaw, fotoedytorami....

iczek pisze...

No tak, celne spostrzeżenie, aczkolwiek kłuje mnie jednak nadal swiadomośc, że są to tylko teoretycy i maiłem zdecydowanie na myśli fotografów pisząc o swiadomości fotograficznej.

Dowodem niech będzie wczorajszy wernisaż prac kolegi w ramach Transfotograsfii - słowo wstepne padło z ust kuratorki, która moim zdaniem nie miała fioletowego pojecia o czym mówi, a gdyby nagrac te kilka zdań i posłuchac spokojnie to wyszłoby ze mówiła od rzeczy...:(

Masakra!

Didimos pisze...

Tak a propos maszyny do pisania... Niektórzy pisarze nie używają komputera, bo daje zbyt wielką łatwość pisania, edytowania zmieniania, a słowo musi się rodzić i musi temu towarzyszyć trud podejmowania decyzji. Trudno w sumie o lepszą analogię...

iczek pisze...

Świetne Didimos!

sarniak pisze...

Derywat napisał: "A na poważnie, to nie bardzo wiem, gdzie znajdujesz te podziały i pojawiające się coraz częściej uwagi, o których piszesz"

Ja kiedyś napisałem o tym dlaczego DLA MNIE cyfra jest nieprzydatna i dlaczego JA nią nie focę i to były MOJE przemyślenia (poza tym, gdy nawet piszę, że analog jest dla moic potrzeb lepszy, to nie piszę nigdy bez kontekstu).

Później napisałem kolesiowi na blogu pół żartem - "I niech mi teraz ktoś powie, że podczas robienia zdjęć cyfrą nie wyłącza się troszkę myślenie… :D" - normalnie oburzenie sięgnęło zenitu, jakieś sformułowania typu "bo ty możesz sobie uważać, że cyfra to gówno dla plebsu" się pojawiły. Beznadzieja ogólnie. A wydawałoby się z inteligentnym człowiekiem dyskutowałem.

sarniak pisze...

Ach, bym zapomniał - mój komentarz pojawił się pod postem w którym koleś napisał, że zrobił na jednym spacerze po Warszawie 1200 zdjęć.

Później wytknął, że nie 1200, i że nie umiem czytać, bo RAW i jpg są liczone oddzielnie i wyszłoby jakieś 1000, ale do cholery, jakby to robiło jakąkolwiek różnicę! :P

derywat pisze...

@sarniak: Noooo... jak prowokujesz to masz za swoje ;) A tego, że cyfra trochę wyłącza myślenie, trzeba doświadczyć na sobie... i sobie to uświadomić... I to, że cyfra rozleniwia... I to, że cyfra przegoniła mały obrazek... I to, że kiedyś przegoni MF i nawet LF... I to, że to i tak jest nieistotne.

Myszowaty pisze...

Podziały wśród ludzkości są jak najbardziej naturalne, przyczyna jest drugorzędna.. może być i Lexar vs Trix :D Nienaturalny jest egalitaryzm, fraternalizm, bratanie się z każdym i "miłość do całego świata" :) Jak powiem że mnie gila co kto i czym robi zdjęcia, jaki nosi kolor majtek.. to będę bardziej naturalny niż kiedy powiem, że kocham wszystkich o każdym kolorze majtek które nosi ;)