czwartek, 11 września 2008

Moje Dzielnice 3...


Gdańsk - Główne Miasto
(wyprawy po lody w termosie na obiad niedzielny u babci)



7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

A gdzie ten termos?
I porzy okazji - zaczynasz robic ciekawa serie. Widac, ze powoli wsiakasz w magiczny swiat fotografii wielkoformatowej, ktora jest najwyzszym stopniem wtajemniczenia w tej sztuce. Brawo! Pozwol tylko, ze zwroce Ci uwage na kontrolowanie drugiego planu. Powinienes wyszukiwac bardziej jednolite tla. Framugi okien, czy drzewa wystajace z glow fotografowanych troszeczke raza i odbieraja Twoim pracom znamiona perfekcyjnosci.

O ile uda Ci sie jeszcze gdzies dostac material pozytywowy, polecam zabawe w polaroidowe transfery.

Pozdrawiam.
Starszy kolega, tez wielkoformatowiec.

iczek pisze...

Dzieki za podpowiedzi. Ten typ portretu nazywam portretem miejskim (byc moze sam sobie wymyśliłem taka kategorie) i jemu należy się właśnie tło zastane. Zbytnia izolacja portretowanej osoby od tła i okoliczności ulicy bardzo zniekształci rzeczywistą i trwałą relację między obiektem a otoczeniem.
Aczkolwiek może racja, że troche "spokojniejsze" tła dały by siły portretowanemu.

pytacz pisze...

Skąd taka jakby selektywna ostrość, jakiś pokłon obiektywu, czy to normalna - malutka- głębia ostrości, chodzi mi o stopy i kolana ?

alkos pisze...

Wielkoformatowa mania Pana Iczka w koncu zaczyna dawac smaczne owoce, musze przyznac :-) Galezie, framugi wystajace z glow? Nie aranzujmy studio-miasta...! Jest dobrze, jest autentycznie, kontekstowo! :-)

iczek pisze...

@pytacz: pokłony, przesuwy, położenie obiektywu względem modela...

Anonimowy pisze...

Nie wiem czy zrobienie kilku krokow w lewo czy prawo to aranzowanie studio-miasta.

WWZ

iczek pisze...

;) Nawet centymetr w lewo to aranżowanie :)

Patrząc pod kątem portretu w klasycznym rozumieniu - fakt tło rozprasza, patrząc na portret jako zdjęcie człowieka w środowisku - nie widzę większego problemu:)_