piątek, 26 września 2008

Fotograficzny oszołom...


Tak się czasami zastanawiam nad faktem, że fotografowie bywają często bardzo skryci. Znam nawet takich, co praktycznie nic nie mówią, boją się ludzi i przeżywają prawdziwe katusze gdy mają zaaranżować jakąś scenę. Ponoć Ci cisi są najwięksi artystycznie.

Są tez tacy, co dużo ryczą i mało wywoływacza dają. Ci są wszędzie i wszystko wiedzą i wiedzą jak ustawić modela i jak załatwić sobie sesję opakowań do herbaty, a czasami i kefirów.

Są też wreszcie oszołomy. Walczący z wiatrakami niczym Kichot Don i sprawiający wrażenie zupełnego oderwania od namacalnej tkanki społecznej.

I kurcze tych uwielbiam najbardziej!
Obcowanie z takimi "wariatami" powoduje, że inaczej spoglądam na własne wariactwa. Niewinne w sumie i nieszkodliwe.

Jestem nim - oszołomem.
W pełnym wydaniu.
Epitet ten mam wypisany na czole i wygrawerowany pod pachami. A nawet wtopiony w 'trybala' na lędźwiach. Ostatnio nawet myślałem nad tym, żeby sobie zrobić tatuaż między piersiami w kształcie Graflexa, ale musiałbym się golić regularnie, a maszynki strasznie drogie, te Gillette zwłaszcza.

Dlatego zastępuję grawerkę naświetlaniem kolejnych klatek. Walczę z duchami w postaci "WszystkoWiedzącychSpecjalistówOdFotografii" i od czasu do czasu liczę na to, że ludzie nie czytają wszystkiego wprost i mają wyobraźnie, która pozwala im sięgnąć w głąb... Czasami w głąb mnie, a czasami w głąb fotografii, którą widzę jak widzę.

Trzymam sztamę z równie zwariowanymi ludźmi i błogosławię każdy wpis, w którym wyczuwam odrobinę inteligentnego szaleństwa. Dlatego tak lubię czytać komentarze Wasze...

Goszczę tutaj ludzi równie oszalałych.... niektórzy się przyznają, a inni walczą z tym. Każdy jednak z Was na swój sposób imponuje mi fotograficznym wariactwem...

Dziękuje Wam!

12 komentarzy:

Robert pisze...

Średnio robię około 1,5 rolki małoobrazkowego i 1,5 rolki średniego miesięcznie. Staram się nie marnować filmu na wątpliwe kadry. A dziś... coś mnie opętało. Uciekłem wcześniej z pracy. Na ulicę. Zrobiłem całą rolkę w pół godziny. A teraz gryzie mnie sumienie i nie mogę spać, bo już widzę w myślach te gnioty...
I jedyna rada, jaką na to widzę, to wyjść na dawno planowany plener...

rysielec pisze...

Eh, wkurzający jest ten ton: "Oh, jacy jesteśmy oszołami", "oh, jesteśmy posrani, budzimy się o trzeciej nad ranem na plener", "oh, jacy jesteśmy dziwni, stoimy już przy tym słupie pół godziny".
Mnóstwo fotografów jakich spotykam wpada w ten durny ton. Zastanawia mnie ta mocna potrzeba podkreślenia swojej misji i odrębności od maluczkich. Po co?

waitingforM.P.P. pisze...

Świętę słowa :)
I widzę negatyw klasyczny a nie 55 z tym stołem betonowym.

Jarek pisze...

To nie negatyw tylko zdigitalizowana i zdeasturowana Provia 100F:-)

iczek pisze...

no własnie, każdy widzi co chce, nawet jak jest napisane, że to nie negatyw :)

witek pisze...

Są też tacy, krwi rządni tacy, co robią swoje, jak im pozwolić - łobuzują - po czym ciągną swój wózek pomału dalej.

Ta provia to przeterminowana?

witek pisze...

Unikam negatywnego oceniania cudzych zdjęć, ponieważ nie pokazałem żadnych swoich (podejrzewam, że maksimum, na co sobie pozwalam, to: "brak jakiegokolwiek poruszenia").
Poproszę jednak o małą dyspensę.

Powinno się zabronić sprzedawania przeterminowanych filmów w dużych ilościach (np po 50 szitek) po niskiej cenie (np PLN 100).

Nie wiem, czy przekombinowanie jest adekwatnym określeniem, lecz użyta płaszczyzna ostrości plus ta opona odbijają się czkawką (u mnie oczywiście), jest to naturalnie wyłącznie subiektywne odczucie.

Słuszna, ach słuszna jest cena Type 55, to daje się zauważyć.

iczek pisze...

Witek, ale co ma ich przeterminowośc do tego, że fotograf dupa?

Chyba nie skumałem Cię...?

witek pisze...

fotograf dupa?
Raczej faktycznie nie skumałeś.

Oto teza:
Cena za szitkę, pełni rolę bicza dyscyplinującego fotografa i mobilizującego go do fantastycznych ujęć.
Oto rzykład:
portrety z pola, łopata..

witek pisze...

> Zastanawia mnie ta mocna potrzeba podkreślenia swojej misji i odrębności od maluczkich.

Jak wpadłeś na tych maluczkich?
Zastanów się nad tym.

rysielec pisze...

Ironiczne stwierdzenie. ;)
Zwykle jeżeli się człowiek wywyższa to traktuje tych, od których się nie wywyższa jako nierównych sobie.

karmazyniello pisze...

Ja tam nawet nie wiem jak wywoływacz wygląda, ale się niedługo przekonam, a wtedy to już o krok od szaleństwa o którym piszesz. Są pewne perwers-natury, które literaturę, biorą jako muzykę, malarstwo tłumaczą na język literacki, a od muzyki doznają halucynacji wzrokowych:D!!!