czwartek, 25 września 2008

Deprecha...


Dużo ostatnio malkontentów się pojawiło wśród znajomych.
JEDEN narzeka, że weny nie ma, DRUGI zamyka bloga...

Wszyscy wiemy i nie muszę chyba tego podkreślać, że to klasyczny efekt jesiennej deprechy. Nie wiem czemu, na mnie takie klimaty nie działają. Jestem meteopatą z pewnością, ale jakoś bardziej fizycznie mnie to dopada. A Ci się wzięli i marudzą.

Żeby ich trochę dobić, a jednocześnie aby uczynić zadość moim fascynacjom w kierunku "kiślu" i minimalizmu, o których Rudolf też pisał proponuje Wam Josef'a Hoflehner'a.

Mniam...


fot.: Josef Hoflehner, Oigawa River - Japan



PS
Acha - kolega z pracy zakupił wielki format :)
To się roznosi.... zaraza się poszerza :)



2 komentarze:

21din pisze...

Ty to masz talent do narzekania, :) Narzekarz, ze inni narzekaja.

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

józek robi genialene foty, dzięki za linka!

pozdrawiam
genghiskhan:)