piątek, 8 sierpnia 2008

"Wariaci" nas ratują...


Ludzie pozytywnie zakręceni są zbawieniem dla zagonionego w piętkę świata. Zwłaszcza cenię ludzi zakręconych na tle dawnych technik fotograficznych...

Powiedzcie sami, czyż nie trzeba być wspaniałym wariatem aby w XXI wieku, z cyfrówkami 50 megapiksli bawić się w coś takiego: Wetplate Collodion !?

Zwróćcie uwagę na zaplecze. Już kocham faceta :)


Copyright 2008 by Joseph Smigiel


Tutaj jest jego galeria takich między innymi efektów tego "wariactwa":


Copyright 2008 by Joseph Smigiel


A znacie kogoś w Polsce, kto się tym zajmuje...? Kogo stać na to?


2 komentarze:

karmazyniello pisze...

Związek Gumistów:) Byłem ostatnio świadkiem rozmowy tu, w Częstochowie pewnego kustosza galerii fotografii w Paryżu i miejscowego mistrza fotografii niekonwencjonalnej - tak bym to nazwał jako że przeciętnie proces wykonania jednej fotografii zajmuje mu czasem kilka godzin, a nawet dni jeśli nie ma odpowiedniego światła i tego czegoś, a już sama odbitka robiona za pomocą nakładania kilkunastu nawet warstw naświetlonych minimalnie może trwać tygodniami! Efekt końcowy rzuca na kolana. Sam proces to według mnie kwintesencja takiego wariactwa, ale jakże pięknego w swej istocie tworzenia, ach!

Jarek pisze...

W Sandomierzy ogladalem swietny dokument o Sally Mann i jej pracy nad wystawa o smierci. Poszukaj sobie jej nowszych prac. Jej podejscie do wet plates podoba mi sie o wiele bardziej, bo ona nie dosc, ze uzywa tej techniki, to jeszcze pcha ja do przodu znajdujac dla niej nowe srodki wyrazu i zastosowania. Na przyklad