piątek, 11 lipca 2008

Jestem pozytywowcem...


Najważniejsze! - kadrów ocenianie.
Jak to robicie?
Oto jest pytanie.

Po wykonaniu pierwszych od chyba 10 lat trixów w łazience, przy zwisających przy oknach taśmach kilku filmów zacząłem się zastanawiać jak ja teraz sprawdzę, który z tych kadrów jest dobry i warto go zeskanować. Jednak ocena klatki 6x6 jest zdecydowanie łatwiejsza. I mniej ich i przede wszystkim większe one.
Wziąwszy w ręce jedną rolkę jąłem przez okno, między gałęziami drzew włażących mi w niebo, sprawdzać co też tam "Pan Bóg Fotografów" pozwolił mi w Swej Opatrzności zarejestrować...
Przeciągnałem między palcami 36 klatek i ... westchnienie wydobyło się z piersi mej niewątłej (wręcz coraz bardziej marynarskiej). Ciężko... Duszno... Okno otworzyć zmuszony, pomyślałem, że problemem jest to iż jestem pozytywowcem.

Znaczy, że potrafie patrzeć na zdjęcia prawie wyłącznie w pozytywowym obrazie. Szczególnie tak małe...!
Zaraz przypomniałem sobie wspominaną podczas naszych trojmiejskich spotkań scenę z filmu "Genius...", na której chyba Joel Meyrowitz ogląda wielki szitki diapozytywowe ze swoimi kadrami. No właśnie... to chyba by mi pasowało.

Jednak ocena zdjęcia takim jakim go widzimy ludzkim okiem jest łatwiejsza, prostsza i skuteczniejsza. A ponoć są osoby, które potrafią ocenić fotografię na negatywie.
Nie dośc tego, odwiedzam dość często forum Pentaxa, które nie wiedzieć w sumie czemu zrzesza wokół siebie sporą grupę osób z kręgów "street photo" i oni ponoć nawet umieją ocenić jakość negatywu...!
A że za kontrastowy, a że ziarnisty, a że mało szczegółów w cieniach. Ja za cholerę tego nie umiem. Nie mam pojęcia czy te moje wiszące przy oknie taśmy są kontrastowe czy nie, a już czy dobrze wypłukałem film z wywoływacza tym bardziej. I nie nauczę się tego. Ot widocznie nie mam tych zdolności.

Jestem pozytywowcem. Niech mnie kule biją!


PS
Ciekawe też, że pozytyw to coś pozytywnego, a negatyw negatywnego :)


7 komentarzy:

witek pisze...

> niewątłej
:D

kiedy robiłem 35mm to tylko styki i lupa kaiser

a kontrostowość i takie tam? tego się nie uczy, samo przychodzi, albo właśnie nie %6, ja patrzę na negatyw po wyciągnięciu z puszki i albo chcę mi się go schrupać albo nie chce mi się go nawet wieszać

derywat pisze...

Jeśli ten mikrofilm tak bardzo Ci nie pasuje, to po co się męczysz? Zresztą takie marudzenie jest bez sensu... małe? użyj obiektywu jako lupy do przeglądania... negatyw? załaduj cz-b slajd... Nie umiesz oceniać negatywu? trudno... zeskanuj wszystkie i oceniaj... A najlepiej nie skanuj wcale, tylko rób odbitki albo stykówki (może być w łazience) bo to najlepiej uczy oceny negatywu...

A najlepiej zmień swoje podejście do negatwu z negatywnego na pozytywne ;)

iczek pisze...

Moje podejście jest do wszystkiego pozytywne...
Użyje do oglądania kieliszka do wina... oczywiście po wypiciu owego.
Wowczas znajde pewnie ziarnistośc i kontrast. Oj znajde :)

Niemniej zazdroszcze tym specom, co to na pierwszy rzut oka wiedza wszystko... albo im się tylko tak wydaje... :)

Myszowaty pisze...

Ja wyciągam kawałek negatywu ze szpulki tuż po kąpieli w utrwalaczu i po zalaniu wodą do płukania.. aby zobaczyć czy coś z tego będzie czy mam się nie podniecać ;)

derywat pisze...

@iczek: Ja też im czasem zazdroszczę... szczególnie tym, co im się wydaje - mają zdecydowanie łatwej... i ludzie chętniej im uwierzą niż mi, gdy mówię: nie wiem, muszę najpierw to dokładnie sprawdzić... ;)

troniu pisze...

dokładnie jak myszowaty, zaglądam do pierwszych klatek jeszcze przed płukaniem;)

alkos pisze...

...kto wlasciwie ma byc tym specem na p@pl? jeszcze nie slyszalem zeby ktokolwiek mowil ze da sie ocenic ziarno po negatywie... kontrast owszem... niedowolanie albo przeswietlenie tez...