poniedziałek, 21 lipca 2008

Camera Obscura - gdańskie wakacje...


Wszystkim, którzy mają blisko, ale też tym, co mają daleko zalecam odwiedzenie Gdańska podczas Fety za rok. Skończyła się właśnie kolejna edycja tego festiwalu Teatrów Ulicznych.
Pod kątem fotograficznym jest to chyba najbardziej fotogeniczna impreza plenerowa w ciągu roku. Same postacie i charakter tych performansów ulicznych są tak kolorowe i niecodzienne, że wystarczy jedynie skadrować umiejętnie i już 8 pkt. na plfoto :)

Naprawdę ciekawy pomysł mieli w tym roku węgierscy artyści. Na Placu Kobzdeja, niedaleko pomnika Jana III Sobieskiego postawili namiot pod nazwą Camera Obscura. Grupa artystów wykorzystuje podstawowe techniki fotograficzne do zaciekawienia widzów i wychodzi im to świetnie.
Bo kto nie chciałby zamknąć się w namiocie i obserwować świat na zewnątrz wślizgujący się na ścianę namiotu przez małą dziurkę..?! :) Klasyczna camera obscura działa niezależnie od pogody. Naprawdę warto!
Poza tym, można zrobić sobie zdjęcie aparatem otworkowym 8x10 cala, patrzeć jak wywołuje się taaaaki wielki negatyw i samemu zawiesić go na sznurku do bielizny... A potem wykorzystując uczulony wcześniej papier, nałożyć ten negatyw na kartkę owego papieru, wystawić na słońce na 15 minut i już pojawia się na papierze zdjęcie z negatywu... (guma?)... Kosmos dla cyfrowców.

Widok tłumu fotografującego to wszystko cyframi, po prostu zalewa mi oczy łzami :)
Jak Boga kocham - wzruszyłem się widząc to zaciekawienie i fascynacje klasyczną fotografią.

Niech żyje, niech żyje, niech żyje...!

Na koniec, krótka gdańska historia. Pod Złota Bramą spotkałem sprzedawczynię (chyba w moim wieku), która na stelażu sprzedawała zdjęcia nieznanego autora. Zdjęcia Gdańska. W ramkach, czarno-białe. Średnie artystycznie, ale jest to JEDYNE publiczne miejsce w Gdańsku, gdzie można kupić współczesną fotografię B&W od wielu lat. 60zl. Format A4. Pytam sprzedawczynie:
- Może Pani coś więcej powiedzieć o tych zdjęciach?
W odpowiedzi usłyszałem zdanie, które przyprawiło mnie, z jednej strony prawie o zawał serca, z drugiej zdumiało mnie i rozśmieszyło. Cytuje:

- Jest to dawna tradycyjna metoda fotograficzna. Zdjęcia wykonano na filmie i potem zrobiono odbitki na papierze. - pani z wielką powagą wyjaśniła mi na co patrze.

Zdjęcia były średnie, ale czapka z głowy, że ktoś postanowił sprzedawać zdjęcia na ulicy. Po prostu. Swoje prace.


PS
W Gdańsku można spotkać dwa anioły (fot. powyżej). Szybko jednak znikają i słabo rejestrują się na kliszy.
Niestety, już wkrótce zaczyna się Jarmark, który dla mnie jest masakrą Starówki, ale dla turystów posiada, jakąś niewyjaśniona moc przyciągania do setek kramów z tymi samymi koszulkami chińskiej produkcji, które można codziennie kupić wszędzie. Cóż... dwa tygodnie mnie Gdańsk nie zobaczy. Aż pozamiatają po tym Jarmarku Niczego.

PS2
Nie sprawdziłem dat i musiałem przeedytować post. Feta się skończyła dzisiaj - tj. 21 lipca.


12 komentarzy:

Robert pisze...

Jest takie zdjęcie, które czasem śni mi się po nocach. Zdjęcie, którego nie zrobiłem. Widok, który z biegiem lat staje się coraz bardziej ulotny i eteryczny. Fotografia, która ma wiele wspólnego z opublikowaną przez Ciebie dzisiaj.
Jakieś 15 lat temu, ludzie mieli chyba więcej zaufania do świata i pozwalali swoim dzieciom chodzić po mieście bez opieki. Takim dzieciom jak na Twoim zdjęciu, może trochę starszym. W białym tygodniu dziewczynki w śnieżnych sukienkach wracały same do domu po mszy.
Wyobraź sobie: 20 takich dziewczynek zbiegających po trawie z zielonego wzgórza na którum stoi bazylika. Rozwiane włosy, rozwiane sukienki, wianki na głowach...
I ja patrzący na to z otwartą gębą, na ławce w parku, świeżo po maturze...

Naszedł mnie taki nastórj w ten deszczowy poranek i po prostu musiałem napisać.

iczek pisze...

robert - dreszcz, jak widze ten widok, co opisujesz. Czadzior...

http://streetphoto.blog.pl pisze...

to zdjęcie jest swietne!!!

Anonimowy pisze...

boszzz.. co za kicz...

Jarek pisze...

Wszystko OK, tylko Feta sie wczoraj skonczyla. I niestety wczoraj Camery Obscury tez juz nie otworzyli :-(

iczek pisze...

No tak... nie ma to jak newsy z wczoraj ..:)
Ale zapraszam za rok... :)
Poza tym,,, dzisiaj pada...

olaw pisze...

Iczku, nie guma. Cyjanotypia - dlatego niebieskie zabarwienie odbitek. Na pytanie o gumę artyści nie wiedzieli o co chodzi (???)
Ale zgadzam się że bardzo ciekawy pomysł.
pozdrawiam.

iczek pisze...

olaw - wielkie dzięki za wyjaśnienia. A czy guma nie może miec roznych kolorów? Niemniej ufam, ze wiesz co mowisz..:)

Jarek pisze...

"Na pytanie o gumę artyści nie wiedzieli o co chodzi (???)" nie za bardzo rozumiem to zdanie...

Ale faktycznie to byla na pewno cyjanotypia. Tutaj dobry opis techniki

olaw pisze...

Iczku, jasne guma może mieć różne kolory, zależnie od pigmentu jakiego użyjesz - lecz z pewnością o tym wiesz. Że w tym przypadku to cyjanotypia wiem stąd, bo zapytałam :-) Na moje pytanie o "gum arabic" artyści nie wiedzieli co to takiego. Cóż, pewnie bariera językowa? ;-)Pozdrawiam.

iczek pisze...

Olu - może ci węgrzy nie comprende..:)

sarniak pisze...

Ja wywołałem kolejne negatywy dawną metodą fotograficzną po raz kolejny nic nie spsułem i myślę, że ciągle pozostanę przybraku postępu... ;)

Mąci mi w głowie tylko jedna myśl - czemu ostatnio tak często postęp staje się dla mnie synonimem zacofania... :P