poniedziałek, 9 czerwca 2008

Letnie świecenie...


Są pory roku, których fotograf nie lubi szczególnie. Są pory dnia, których fotograf nie lubi szczególnie. Są nawet wiatry, których fotograf nie lubi zwłaszcza.

Takie dni właśnie nadchodzą. Niestety!

- Co za wspaniała pogoda na zdjęcia! Słońce, ależ pięknie - powiedziałaby żona jeszcze 10 lat temu (gdy nie była żoną) w pierwszy słoneczny dzień lata.
Na szczęście, już po kilku miesiącach udało się wymazać z twardego dysku jej mózgu wpis o słońcu i fotografii. Niestety, nadal z innych stron słyszę te wspaniałą tezę.
- No dobrze, ale czemu się czepiasz iczek? - już słys
zę gdzieś z tyłu głowy pytanie tego drugiego iczka.
No to spróbujmy to sobie przeanalizować...
Co można sfotografować w słoneczny dzień, w pełny
m słońcu przy upale rzędu 30 stopni, gdy cienie i różnica naświetleń waha sie między 2 a 4 działki przysłony i za chińskiego boga nie da się tego zbalansować w normalny sposób....

Prop. 1
Pierwsza propozycja to... niebo z filtrem czerwonym. Jak wiadomo użycie takiego cuda spowoduje, że stojąc pod odpowiednim kontem uzyskamy praktycznie czarne niebo. Upał wprawdzie będzie równie nie do zniesienia, ale za to mamy jakiś pomysł.



Prop. 2
Druga wersja to fotka pod słońce... jak wiadomo będziemy potrzebowali silnie prześwietlić pomiar z wbudowanych głupich urządzeń lub zmierzyć to klasycznym światłomierzem. Ładnie i fachowo to się może nazywać z angielska "silułet" :) lub zdjęcie konturowe. Zależnie jednak od tego jak bardzo prześwietlimy...



Prop. 3
Czyli brak propozycji...:)

Ja już nie wiem co można zrobić więcej...? Wszystko inne to będzie jedynie wariacja na powyższe dwie propozycje. Nie biorę pod uwagę foty na chama, na wprost... bo mnie odrzuca.

I właśnie dlatego nie cierpię lata, słońca i słabego wiaterku.
Niech leje, niech chmury będą i niech dmie halny nad morzem. Czekam!


11 komentarzy:

21din pisze...

śluby panie kochany, śluby ;) miałem ostatnio takie wyzwanie: para młoda, godz. 13-14 miejsce: plaża. I panie kochany "My chcemy na plazy" ;)

witek pisze...

Tak. Pięknie.
Tylko trza by jeszcze dupsko ruszyć.
Po wspaniałej drugiej wyprawie do miasta Łodzi, dokładnie w dzień dziecka kurtyna ppoż opadła.

i nic.

asmo pisze...

siedzimy w domu i fotografujemy kurz na podłodze w świetle z okna ;)

michkich pisze...

Byle do jesieni ;)

m. pisze...

A czy aby czasem nie zrzędzicie z lekka:) W Polsce lampa z nieba ciurkiem jest max 2 tygodnie. A potem bedzie lało , mżyło, dżdżyło itd i znowu bedzie zrzędzenie. Tak po polsku ,zwyczajnie.Przynajmniej przez te dwa tygodnie mozna pochodzić w cudownych letnich sukienkach:)i naładowac baterie na potem. A poza tym się jeżdzi w te Chorwacje, Grecje i inne gdzie świeci non stop i daje się radę miło pofotografować. Nie jęczeć:)

Robert pisze...

Można jeszcze pójść w cień...
Albo pójść na plażę i użyć tych wszystkich parawanów, rozpraszających światło namioto-daszko-parasoli, blend, itd. itp.

witek pisze...

Nieaktualne :joy23:

Cóż, jeden stracił, inny zyskał. W przyrodzie nic nie ginie, wie pan.


PS

Prop. 4
Używaj latem aparatu z jednokrotnie powlekanym obiektywem (lub niepowlekanym podwójnym achromatem, np. Dagorem, inne niepowlekane będą latem dość mocno flarzyć)

witek pisze...

tzn. efekt może być sezonowo-ogórkowy, taki pies-trochę-chleb ale to nie ważne, że minęło ważne

:glee12:

Earl Grey pisze...

Można też focić wnętrza klimatycznie doświetlone ostrym zewnętrznym światłem.

Anonimowy pisze...

a może by tak film adox'a ? podobno klimatyczny bo orthochromatyczny...

Apate

elmi pisze...

no ale dobra, cienie, 4 działki itp, jasne, prawda - ALE - przecież, rano zanim słonce wstanie wieczorem kiedy sobie zachodzi - portretowe światełko jak ta lala. W dzień, w jakimś cieniu pod wielkim drzewem, dwie blendy w słońcu oświetlające kobiecinę pod tym drzewem:) - landszaft - no to napchać ze 3 różne cokiny i można robić:) Wiadomo, wszystko zależy od rodzaju fotografii, preferencji, czy mojego osobistego widzimisie:) ale costam sie da zrobic:)

Aha, no - i Macro mozna porobic bo robale wyłążą:P