środa, 28 maja 2008

"Stare aparaty po dziadku"...


tekst: Jarosław 'dzerry' Orłowski

Sobota 4 rano.
Rozpoczyna się cotygodniowy rytuał. Mąż, klnąc pod nosem na ziąb i szarugę za oknem, zwleka się z łóżka i przecierając niewyspane oczy, otwiera szafkę zapełnionę po brzegi sprzętem fotgraficznym. Jakże on nie znosi tych wyborów – no cóż tym razem ze sobą zabrać? Miły dla ucha świst zamka błyskawicznego YKK i już przepastny plecak fotograficzny stwoi przed nim otworem. Z atencją godną królewskich insygniów pakuje do niego mordercę kręgosłupa - Pentaksa 67II, SMC Pentax Fish-Eye 67 35mm f/4.5, którego i tak nigdy nie używa, swój najukochańszy SMC Pentax 67 45mm f/4, dla którego w 1994 sprzedał swojego Kadetta i przede wszystkim SMC Pentax 67 300mm f/4 ED[IF], za którego ponownie oddałby swoją nerkę, gdyby ją jeszcze miał. Gdy przytroczył już do plecaka 10 kilowy statyw, na chwilę zawahał się, ponownie otworzył szafkę, by wyjąć z niej Leike M7 z Summicronem-M 35mm - w drodze powrotnej, jeśli tylko światło będzie łaskawe, zatrzyma się na ulicy, gdzie już dawno wymarzył sobie to jedno zdjęcie życia - potrzeba tylko niewielkiego zbiegu okoliczności.

Gdy wybór zdawał się być dopełniony, poszedł do kuchni przygotować strawę na długi dzień poza domem. Zamykając lodówkę, kątem oka dostrzega smutno zerkająca spod półki z wedlinami Velvię. Nie myśląc długo, zabiera 4 rolki, a do plecaka dokłada jeszcze Pentaksa Z1p z kompletem Limitedow.

Do domu wraca wieczorem. Westchnąwszy z ulgą, zrzuca z siebie brzemię fotoamatora, wyciąga z bocznej kieszonki 5 szerokich Delt 100 i 3 rolki małobrazkowego triksa, by po chwili, przygarbiony, poczłapać w kierunku ciemni, z której wychodzi dopiero nad ranem. Otumaniony oparami utrwalacza, z pustymi, podkrążonymi oczyma, marzący już tylko i wyłącznie o śnie.

Serce małżonki krajało się za każdym razem, gdy musiała oglądać te weekendowe cierpienia mężczyzny swego życia. Postanowiła coś z tym zrobić. Przecież Mirek, jej pierwsza miłośc ze szkolnej ławy, którego odnalazła niedawno na Naszej Klasie, robi bardzo ładne zdjęcia, do tego kolorowe i nie musi przeżywać takich cierpień jak jej mąż. Nie myśląc długo, zastukała do Mirka na GG. W kilku zdaniach suto okraszonych emotikonkami wyjaśniła mu dręczący ją problem, a niezawodny Mirek po 15 minuatach podsunął jej genialne rozwiązanie.

Gdy mąż wyjechał na delegację, zrobiła zdjęcie jego gratów telefonem komórkowym, wystawiła na allegro i sprzedała wszystko na jednej aukcji jako "Stare aparaty po dziadku". Nigdy nie zrozumiem mężczyzn, pomyślała, gdy po ten cały szmelc przyjechał pewien człowiek z Zielonej Góry, nalegając że dołoży krotność wylicytowanej kwoty.
- A co mi tam - powiedziała do siebie uśmiechając się perliście. - Przynajmniej wystarczy mi na torbę kolt, o której wspominał Mirek.
Mężczyzna z Zielonej Góry potrzebował trzech rund na 3 piętro i z powrotem, by załaodować cały sprzęt do samochodu. Gdy w końcu odjechał, niesiona na skrzydłach małżeńskiego oddania małżonka udała się do MediaMarkt i kupiła polecany przez Mirka profesjonalny aparat Nikon D40x z imponującym obiektywem Tamron SP AF 18-200mm F/3.5-6.3 XR Di II LD IF Makro.

Nie mogła doczekać się powrotu męża. Ubrana w swą najlepszą sukienkę, wypatrywała go w oknie. A może zrobi mi ładne zdjęcia swoim nowym aparatem, pomyślała delikatnie się rumieniąc.

W czasie sekcji zwłok, lekarz sądowy, zwrócił się do swojego asystenta:
- Niewiarygodne, nawet podczas wypadków samochodowych, odłamki szkła nie wbijają się tak głęboko w czaszkę!
- Twarde szkło z chińskiej huty - odpowiedział tajemniczo asystent.


13 komentarzy:

iczek pisze...

Jarek - powinieneś zmienić formułę bloga na tekstowy. REWELACJA!
Obśmiałem się jak norka :)

Rudolf pisze...

Straszne.

Gdyby nie happy-end, to opowiadanie mogłoby być niezłym horrorem.

iczek pisze...

Boje się, że są tacy, którzy zasmakowali "pomocy" żon w kwestii kupowania aparatów, albumów i filmów w przedstawionej opcji :)

A tak w ogóle, to od razu mówiłem, że cała ta Nasza Klasa to wielka lipa :)

Jacek pisze...

Ale thriller o-|

Jarek pisze...

A co byście zrobili na miejscu mężczyzny z Zielonej Góry? :-P

cafeedo pisze...

Dżerry, no co mam Ci powiedzieć... REWELACJA!!! Najlepszym dowodem na jakość narratorskiego talentu jest to, że czytając ogarniała mnie naprzemian - wściekłość, żal i rezygnacja. Ode mnie 10/10! Czekam na kolejne ;-) !!!

sarniak pisze...

Dobrze, że komentarze, się pisze, a nie mówi, bo mówić ledwo mogę... no trauma tak straszna, że aż mi zabrakło tchu.

Rudolf: gdyby nie happy end, to pewnie przyjechałoby po mnie pogotowie! ;]

witek pisze...

xD

>Leike M7 z Summicronem-M 35mm

oczywiście ostatnim preASPH

Maju pisze...

Genialne. Pisz wiecej, pisz:D

baudet pisze...

Hihi, człowiek z Zielonej Góry? A potem Spinner mówi "ach, taka tam okazja mi się trafiła" :-P

adrian pisze...

Rewelacja, dawno nie czytałem tak dobrego tekstu :] Tylko nie mów, że to jest oparte na prawdziwe wydarzenia ;)

Adriana Budzisz pisze...

ale co..chciała dobrze :)

embe pisze...

czasy dobrego starego pl-rec-foto sie przypomnialy :)