środa, 14 maja 2008

Grand (a) Press dla Gudzowatego...

Autor: Tomasz Gudzowaty, Yours Gallery
Dzieci z prywatnej szkoły akrobatycznej w Wuqiao w Chinach. Grudzień 2007


I jak myślicie, zasłużenie wygrał..?
Tutaj pełna galeria zwycięzców - Grand Press Photo 2008

Jakoś mam niesmak... takie to sztampowe, trochę zalatuje mi fotografiami z Ameryki Południowej, gdzie za dolara Indianka się uśmiechnie...
No wie wiem... dla mnie to nie jest na pierwsze miejsce. Może za reportaż jako całość, ale tez mnie nie powala.

Swoją drogą Rafał Milach ponownie dostał nagrodę za "cyrkowców". Tak się zastanawiam a propos promocji, w ile miejsc można wysłać te same zdjęcia? :) Chyba, że wysłał równolegle. Szkoda, że nie ma zapisu o zakazie wystawiania zdjęć nagrodzonych gdzie indziej...

Oglądnąłem reportaże. Musze przyznać, że Gudzowaty nie miał żadnej konkurencji. Inny poziom osiągnął. Wyższy.

W sumie uważam, że poziom nagrodzonych prac jest bardzo niski. Fatalnie mi z tym. Kondycja polskiej prasowo-reportażowej fotografii jest niska. Oj tak.



8 komentarzy:

Rudolf pisze...

Tak się zastanawiam a propos promocji, w ile miejsc można wysłać te same zdjęcia?

No już nie przesadzaj z tym marudzeniem. :P

iczek pisze...

Oj... daj pomarudzić :)

alkos pisze...

Tylko się iczek nie przemarudź na wylot :-P

A tak serio - Irak + dziewczyna bez rąk bardzo mi się podobały...

iczek pisze...

Ale Panowie. Obaj macie w moim pojęciu pojęcie o fotografii. Naprawdę nie uważacie, że poziom jest fatalny? Czy, przechodząc w poważny ton, nie razi Was ta zaściankowość tych fotografii? Brak polotu. Brak poetyki kadru...?
Być może jestem spaczony jeszcze WPP gdzie pomimo wstępnych zastrzeżeń zacząłem patrzeć na zwycięskie zdjęcia jakoś inaczej, przychylniej. a może to wyniki POYi tak mnie "uartystyczniły". No dla mnie to trzeci garnitur te wyniki.

biuro pisze...

nie oczekuj od ludzi ktorzy sa na wierszowce , nie wiadomo jakiego polotu :) w pracy , prawda jest taka ze nikt nawet najzdolniejsi fotoreporterzy z polskich gazert nie maja czasu na siedzenie w chinskich szkolach przez miesiac i dluzej, bo im nikt za to nie zaplaci , bo kto to opublikuje kiedy koszt takiego materialu to minimum pewnie 10-15tys Euro , a jesc trzeba i tylko nieliczni nie licza sie z kosztami takich produkcji, :) tak czy siak guzowaty mial fojne foty , troche efekciarska technika, takie tam sztuczki ale coz... w sumie fajnie.
zreszta fotoreportaz to dosc trudna czasochlona zabawa , proponuje bys sprobowa i sie pochwali nam wszytki i my ocenimi czy grand czy no grand :) :) :)

iczek pisze...

@biuro- wiesz ja tam sie nie chwalę, bo nie z tego żyję i nie moja stylistyka. Ja wolę chmurki. Ale poruszyłeś wątek finansowy i okazuje się, że jednak mieć to móc :) To najlepiej widac na przykładzie drastycznej różnicy w efektach wielomiesięcznej pracy Gudzowatego i masy środków w realizacje (koszty) a prostymi w sumie pstrykami reportera z lokalnej gazety. Troche jak niebo a ziemia.

alkos pisze...

Znam sie... nie znam... krytyk ze mnie marny... wiem co MI sie podoba, co nie, ale nie umiem tego bronic - zatem o calosci nie bede sie wypowiadal...

OQL pisze...

a mnie tam się podoba rozpieprzony żelazny i alterglobaliści - w końcu to ma być fotografia prasowa a nie przypozowane obrazy - vide u mnie Grand Press Photo 2008