środa, 7 maja 2008

118km/h...

Tyle wskazuje czerwony wyświetlacz w wagonie IC do Warszawy. I z taką szybkością mknę znowu do tego nieciekawego miasta Warszawa, którego nie wiem czemu nie lubię?
Znowu dworzec o 20:00, znowu trasa do wynajętego i zimnego mieszkania. Ech... wolę robić zdjęcia.
I tak mi się podczas tej podróży przypomniało, że wiele osób realizowało "projekty drogi". Takie wiecie zdjęcia z podróży pociągiem, tramwajem, autobusem, koleją. Ale skupiali się na samym środku lokomocji. Na jego klimacie, zapachu, kolorach...

Wyciągnąłem więc telefon, bo to jedyne rejestrujący obraz urządzenie jakie w tej chwili mam w przedziale i ... no właśnie i ...? Żeby chociaż ten skurcz palca, o którym pisze Rudolf... ale nie... nic.
Więc tylko cyk... za okno.


Gdzieś za Malborkiem. Żółto. 118km/h


Za możliwość wykonania zdjęcia i przesłania go do komputera i wystawienia na bloga dziękuje w kolejności dowolnej firmom:
- Nokia
- Toshiba
- Orange
- Adobe
... oraz technologiom:
- Bluetooth
- GPRS

:)


27 komentarzy:

Pawel Kosicki pisze...

cytat 1
Z fotografią śpię, budzę się i zasypiam.
Fotografia bawi mnie, smuci i zdumiewa.
Fotografując odpoczywam, denerwuje się i śmieję,

cytat 2
Wyciągnąłem więc telefon, bo to jedyne rejestrujący obraz urządzenie jakie w tej chwili mam w przedziale

...

Pawel Kosicki pisze...

Panie Kolego, cóż za niespójność ... pozdrawiam

Dziku pisze...

Mam podobne odczucia do Warszawy. Podejrzewam, że to wina Dworca który już na wstępie nastawia negatywnie do życia. Lubie miejsca w W, ale miasto jako ogół mnie odrzuca

iczek pisze...

Pawle - no wszystko sie zgadza. Mama "aparat" w telefonie... :) Konsekwentny jestem...

Jerzy Pawlowski pisze...

Dlaczego po prostu nie wynajmiesz ciepłego mieszkania - może stosunek do miasta by się zmienił. Trochę chyba przesadzasz z tym uporczywym pogrążaniem Warszawy.

iczek pisze...

No w sumie to może przesadzam i nie wiedziec czemu się Warszawie ode mnie dostaje... Może tym razem sie przełamie. Czeka mnie coś przyjemnego (Nasielsk, 5 km/h, remont za kasę UE) :)

sarniak pisze...

Obejrzyj "Rezerwat" ;)
I kup sobie olympusa xa, albo jakiegoś minoxa :P

michkich pisze...

Besse kup!!! :]

sarniak pisze...

No bessę to swoją drogą można, ale bessa to wydatek 1200-1500zł za samo body, w zależności od miejsca nabycia ;) A olympus xa to 200zł z lampą na jebaju ;)

Jarek pisze...

Contaksa G! Contaksa!

alkos pisze...

G2! G2! :-D
( http://onephoto.net/info.php3?id=175014 )

witek pisze...

ale brzyyydki jak.. noc (?)

Maine propozicjone (naprawde dobrze przemyślane), to są prawdziwe cudeńka:


1) Jasne, rewelacyjnie dobre szkła:

Konica auto S3 38/1.8 (6el/4gr) 410g dł 115mm
Minolta Hi-Matic 7S II 40/1.7 (6el/4gr) 480g dł 115
Olympus 35 SP 42/1.7 (7el/5gr) 600g dł 129mm


2) Jasne, b.dobre szkła:

Yashica Electro 35 GSN 45/1.7 (6el/4gr) 750g dł 140mm
Yashica Electro 35 CC 35/1.8 (5el/4gr) 550g dł 120mm
Minolta Hi-Matic 9 45/1.7 (6el/5gr) 750g dł 136mm
Canonet QL 17 40/1.7 (6el/4gr) 620g dł 120mm
Canonet QL 19 45/1.9 (5el/4gr) 620g dł 120mm
Konica auto S 47/1.9 750g 138mm


3) Ultra kompakty z b. dobrym szkłem:

Rollei 35 S 40/2.8 (Sonnar) 325g dł 97mm (celownikowy)
Contax T 38mm/2.8 (Sonnar) 270g dł 98mm (drogi)
Voigtlander VF 101 40/2.8 450g dł 102mm
Contax T2 38/2.8 (Sonnar) 295g dł 119mm
Ricoh GR 28/2.8 -- wiadomo płaściutki

Do grupy 1) powinienem jeszcze dopisać:
Hexara AF (Hexanon), ale właśnie AF i nie trzyma się go komfortowo (gniecie się, trzeszczy, delikatny jakiś)
Contax T3 (Sonnar) też AF a taki słodki
Minikux (Summarit), AF :(

witek pisze...

to znaczy xa brzydki, nie g2, pisałem tylko o kompaktach.

Z systemowych to Hexara RF i Leikę IIIc i IIIf i Contaxa IIa (przepraszam ale o systemach AF nie napiszę, bo nie znam, g2 czarny wygląda słodko ale nic więcej nie wiem)

sarniak pisze...

Proszę się odczepić od xa!! :).

witek pisze...

ok, świetne szkło, waga i kolor

Jarek pisze...

Witek, jesli hi-Matic 7SII, to koniecznie tez E. Full automat, ale nawet slajdy mi w punkt naswietlal. No i wykonanie zapierajace dech w piersiach.

sarniak pisze...

A Leica minilux podobno się sypie migawka bardzo często - sporo osób na necie na to narzekało. Ja po tylu komentarzach na ten temat bym się bał kupić.tak btw ;)

iczek pisze...

Jezusie! Po zeżarciu jakiejś fatalnej carbonary ( w tej warszawie to nawet jedzenia dobrze nie zrobią i nie podadzą - nóż do spaghetti super!!) i zmoknięciu, bo tutaj pada (w Gdansku nie padało) dotarłem do mieszkania i kabel w ścianie z internetem jest zerwany. Ech... i jak tu polubić to miasto ..!>:)
A na dodatek z komentarzy zrobił się konkurs piękności aparatów..:):

Odpowiadam wszem i wobec, ze jak kupie to LEICA M6!! z dalmierzem 58. Koniec, kropka.

witek pisze...

a tak ten słynny error E02,
ale wspomniałem o miniluxie w ramach ciekawostki,
wszystkie aparaty z grup 1) 2) i 3) to pewniaki (następca miniluxa -- CM nie ma tego błędu, ale drogi jest, no i też AF)

witek pisze...

> LEICA M6!! z dalmierzem 58

proszę, no to jak na taki poziom wchodzimy to dlaczego nie MP?

michkich pisze...

Hexara AF (Hexanon), ale właśnie AF i nie trzyma się go komfortowo (gniecie się, trzeszczy, delikatny jakiś)

- aż przetarłem oczy ze zdumienia, to chyba nie ten sam aparat, co na codzień go używam :D

witek pisze...

Myślę, że ten sam model (ćornyj w/silient mode),
to było kilka lat temu, sprzedawca umówił się ze mną w ZPAFie, cena była okazyjna (PLN 1500) szkło było cudną kopią summicrona 35 preASPH z dodatkową korekcją winiety (ruchomy element), pływające ramki itd.

Chyciłem za gumą okryty korpus (fajnie rozwiązane) i przestraszyłem się, widząc jak delikatna, aluminiowa obudowa celownika/AF wgniata się podczas tysiąca sytuacji, które niemal na co dzień spotykały mojego starego, Contaxa II, on zwyczajnie nie miał by szans na przetrwanie.

Może to moja wina, może przedwojenny, ciężki korpus Contaxa uśpił moją uwagę, konieczność uważania na latający wokół szyi aparat, obijający się o wszysko co napotka.

Chciałem zrobić krok w nowoczesność a skończyło się to pożegnaniem się z małym formatem na dobre (Contax szedł już na sprzedaż).

michkich pisze...

Racja, jak całe życie jeździsz czołgiem, a później wsiądziesz do hummera, to też jest plastikowy ;D

Anonimowy pisze...

Wiesz Iczku, my, mieszkańcy Warszawy krzywo patrzymy na tych, co przyjeżdzają tu korzystać z możliwości, jakie to miasto daje (zakładam, że skoro "znów" tu przyjeżdzasz, to jest to podróż po coś, a nie dla przyjemności), a na każdym kroku narzekają jakie to miasto jest okropne, jacy nieuprzejmi mieszkańcy, jakie złe jedzenie, jak źle podane. Dumny Gdańszczaninie, u Was też są kiepskie sosy do makaronu i nieuprzejma obsługa na dworcu.

Mieszkanka Warszawy

witek pisze...

Widzisz, iczku, my, mieszkańcy Warszawy krzywo patrzymy na tych, co przyjeżdzają tu korzystać, gdyż mamy potworny kompleks zamieszkiwania "Największej Wsi Europy", musisz niestety do tego przywyknąć, ale nie poddawaj się, to trzeba wygarnąć, dopiero objawiona prawda moża zostać przyjęta, jestem z Tobą

Anonimowy pisze...

Witku, nie zrozumiałeś najwyraźniej :) nie chodzi o Warszawę, tylko o maruderską postawę. Ja tam nie utyskuję, że w Gdańsku to trudno jest zjeść w ogole cokolwiek, kiedy przyjedzie się o 23, albo że frytki na nieświezym tluszczu i na dodatek drogie.
Po drugie, trudno mowić o kompleksie, kiedy mieszka sie tu absolutnie z wyboru :)

iczek pisze...

Mieszkanko Warszawy - należysz do tych osób, którymi karmią się te gazety, które chcą aby czytać wprost to co jest napisane :) Bez urazy,,, ale jeśli czytasz wprost co ja pisze, to po prostu nie nawiążemy nici porozumienia ... szkoda. Proszę nie czytaj mojego bloga jak Super Express czy Fakta. To nie ta liga. Nie moja liga. Czepianie się makaronu i brudu w moim wpisie jest małostkowe i Faktowe bardzo. Niemniej... wczorajszy Nowy Świat urzekł mnie światłem, które pięknie kładło się po ulicy. To tak żeby lepiej Ci było.. Zapraszam do Gdańska. Niekoniecznie na frytki... czytaj "frytki"... pozdrawiam! :)