środa, 23 kwietnia 2008

Stary, a głupi....


Ojciec zawsze powtarzał mi tę prawdę. Nie myślałem, że ona jest aż tak prawdziwa. No cóż... jak to prawda. Najczęściej jest prawdziwa :)

Tak było i tym razem... 15 lat zajmuje się świadomie (bardziej lub mniej) fotografią. Wiem co robić aby zrobić i co robić aby nie spaprać. Okazuje się jednak, że popełniam błędy tak podstawowe, że zaczynam wątpić czy czasami nieświadomie nie wącham jakiegoś świństwa lub w moim samochodzie ktoś zainstalował dozownik z ogłupiaczem...

O co chodzi?
Sesja. Ludzie wkoło. Blendy, statywy, pomiary, torby, cały ten majdan. Wreszcie ostatnia osoba. Ważna. Jak zwykle ostatnia osoba. Rozluźnienie. Zasada brzmi - wyłącz telefon na czas sesji! Koniecznie!
Więc ostatnia osoba schodzi z planu. Telefon... wibruje.
Odbieram. Baba. Gadam. Machinalnie odpinam aparat ze statywu. Gadam. Maligna jakaś czy co...? Odpinam tylną ściankę. Gadam. Trza wyjąć film i zakleić. Gadam. Szyberek na miejsce, zdejmuje, otwieram kasetę.....!!!!!
No i już wiecie...
Po 15 latach nie nauczyłem się, że zaświetlenie niezwiniętego filmu jest dość idiotyczne.
Zimny pot. Nie gadam. Ręce do kolan. Wzrok Darka - bezcenny...
Widok błony wystawionej na światło jest w sumie piękny. Błona jakby się do mnie śmiała.
Ech... ostatnie klatki poszły się przywitać z Jasną Stroną Mocy :)

Wnioski (zależnie od punktu widzenia):
- nie gadaj z babami
- baby zawsze dzwonią o złej porze (wychodzi, że nie ma dobrej pory dla baby)
- baby psują sesję (chyba że są rozebrane) :)
- światłoczułość filmów jest idiotycznie czuła
- brak zabezpieczenia w tylnych ściankach przez otwarciem (powinny być zamykane na amen)
- fotograf to dupa (ten wniosek odrzucam, ale może niektórym się spodoba)

Tak to bywa... czy Wy też macie takie idiotyczne zdarzenia...?


9 komentarzy:

witek pisze...

no nie wierzę, z babą z pracy przecież gadałem, podczas zakładania filmu i między rolki "feelera" po raz pierwszy nie przeciągnąłem,
kręciłem następnie korbką do pierwszej klatki aż całe 12 przekręciłem i zwinięty, gotowy do wołania film wyciągnąłem.

> światłoczułość filmów jest idiotycznie czuła

LOL

Rudolf pisze...

Ja raz otworzyłem ledwo co załadowany magazynek (z gotową pierwszą klatką na naświetlanie).

Ergo, myślę, że z Twoich wniosków jednak najtrafniejszy często jest:
fotograf to dupa. :D

iczek pisze...

Rudolf - ale 'przeca' nie musimy tego wniosku głośno mówić :)

Witek - mam nadzieję, że fajna była... babka, nie rolka feelera :)

Anonimowy pisze...

Przed chwila strzelil tlumik - znaczy odpadl - normalnie na droge. Ale tylko tylny - srodkowy zostal - znaczy nie bylo tragicznie glosno. Pojechalem robic panorame. Zrobilem i sie pakowalem - rozmawialem z siostra przez komorke i umawialem co tam bedzie jutro i ze musze z tym cholernym tlumikiem. Nastepnego dnia juz nie halasujac pojechalem na krokusy. Siegnalem po statyw - pokrowiec pusty. Manfrotto zostalo poprzedniego dnia. Potwierdzam obecnosc baby po drugiej stronie sluchawki w felernych przypadkach.

iczek pisze...

No toś mnie przebił w sumie... a odnalazł się, czy już nawet nie jechałeś po niego..?:)

michkich pisze...

Zdarzyło się oddać czysty film do wołania, a naświetlony włożyć jeszcze raz do aparatu ;)

Anonimowy pisze...

Pojechalem tlukac sie w durny leb, ze jade - bo oczywiscie nie wierzylem, ze tam bedzie. Oczywiscie nie bylo. Oczywiscie stracilem czas i kase na nastepny. Jedyny zysk, ze wzialem juz z inna glowica - poprzednia mi nie lezala. Strata - bo byla drozsza :) Pozdrowka - samek

sarniak pisze...

Kiedyś zwijałem klisze 135, gdy była do połowy zrobiona, więc chciałem zwinąć tak, żeby mi się koniec rolki nie schował. Poobracałem kilka razy i otworzyłem - robiłem to już wcześniej nie raz, ale wtedy okazało się, że zwinąłem może z połowę tego co było, wiec się zaświetliło trochę... - no jak ja wyczułem ten luz na pokrętle, którego wcale nie było, nie wiem do teraz.

Chyba każdy zna ten ból ;).

Btw. ja zawsze myślałem, że to baba jest dupa :P

Gringo pisze...

oj mnie się zdarzyło po sesji gdzie młodzi skakali na rowerach przy wyciąganiu aparatu chwycić za ściankę i otworzyć rolkę z bardzo dobrym ujęciem... nawet wolę nie odnosić tego slajdu do wywołania żebym nie popełnił samobójstwa z własnej głupoty!