wtorek, 1 kwietnia 2008

Schizofrenia by Amanda Tetrault...


... jest 01:23, wtorek. Spać nie mogę...

Na dzisiejszy poranek mam dla Was mocną rzecz. Fotograf Amanda Tetrault odkrywa przed Wami cierpienia swojego ojca w walce z nieprawdopodobnie podstępna chorobą - schizofrenią.

Musicie poczekać na załadowanie sie całości, ale warto... zaboli Was.
Tutaj...

4 komentarze:

negocjatorek pisze...

wiem, że to zabrzmi strasznie, ale ta "mocna rzecz" nie zrobiła na mnie absolutnie żadnego wrażenia. To nie znaczy że nie mam serca (mam nadzieje) ani, że ta praca jest kiepska. Po prostu na codzień jesteśmy atakowani ze wszystkich stron gorszymi (jeśli takie są) rzeczami i przywykliśmy do krzywdy. Codziennie w wiadomościach widzimy rodziny płaczące po stracie kogoś bliskiego w bezsensownych konfliktach i przestaliśmy zwracać na to uwagę. Nie potrafimy już współczuć. Nie wiem jak wy, ale ja się czuję z tym fatalnie. Współczesny świat odebrał mi tyle z mojego człowieczeństwa... Żal mi siebie...

iczek pisze...

Straszne słowa....

Grisza pisze...

Na mnie zrobił ten esej duże wrażenie, szczególnie poetycką, osobistą formą zdjęć i intymnością. Dodatkowo bardzo mnie ujęła zwyczajność opowiadania o bohaterze, właśnie ten brak przesadnie podkreślonego dramatu i dramatyzowania oraz bezczelnego grania na emocjach.

Jerzy Pawlowski pisze...

Na mnie też to zrobio duże wrażenie. Nie dlatego aby bolało, ale raczej z powodu pogody ducha i spokojnego potraktowania nieszczęścia, czy może spokojnej rezygnacji.
Niestety mam do czynienia z tą chorobą na co dzień i trudno by mi było pokazać rzeczywistość jako "poetycki" esej. Z drugiej strony ta choroba ma wiele twarzy.