piątek, 11 kwietnia 2008

Miksiu...


- Nie wiem czy ja nadaję się na zdjęcie...?
- Każdy się nadaje.
Niewinne kłamstewko, bo przecież wiem, że nie każdy.
- Tak pan mówi tylko, a ja po prostu z psem wyszłam po bułki.
- A gdzie pani kupiła, bo też szukam piekarni jakiejś w pobliżu.
- Za parkiem jest mały spożywczy. Wiele lat tam kupuje... chodź Miksiu, pan zrobi nam zdjęcie.
Pies nie był zachwycony, trudna współpraca.
- Czy tak dobrze? Może zabiorę torbę...?
- Nie już zrobione...
- Tak szybko?
- Może dlatego, że głodny jestem...
- Tylko niech pan nie bierze tych kwadratowych. Lepsze te kajzerki. Leżą po lewej stronie od wejścia.

*Za karę, że Miks nie chciał pozować, jest nieostry.

5 komentarzy:

michkich pisze...

Bulwa jest nieostra, ale wiedz, że to najlepsza rasa do fotografowania pod słońcem :]

gruszka pisze...

fajne te Twoje rozmówki :) A często zdarzają się odmowy? (takie w 'prezydenckim stylu'...;))

buttle pisze...

Takie ulotności - zanotowane - stają się wraz ze zdjęciem schwytanym kawałkiem życia.

Uwielbiam
--

Witek

iczek pisze...

@gruszka: mam nadzieje, że Cie teraz zadzwie, bo sam siebie zadziwiłem. Otóz w ten dzien jedyna osoba, która mi odmówiła była... !!! uwaga!!! studentka. Coś niesamowitego. Powiedziała, że sie spieszy na wykłady. Żenada. Upada naród żaków. Sztywne to dziewcze strasznie. Jak ja studiowałem, to w życiu nie odmówiłbym nikomu wypełnienia ankiety, odpowiedzi na głupie pytanie itd... o ile tylko byłaby to jakas działalnośc w ramach własnego pomysłu. Teraz, studenci mnie bardzo rozczarowują... byle szybko i duzo kasy było. :)

asmo pisze...

i dobrze mu tak (Miksiowi znaczy), nie wiedział, co traci :) bardzo fajna historia