wtorek, 18 marca 2008

Pomiar...


Podniosłem głowę mechanicznie. Nie obudziło mnie nic konkretnego. Lepsza Połowa spała, Młody wbijał się nogami w mój brzuch, ale nic konkretnego nie wyrwało mnie ze snu.
Znacie to uczucie... Po prostu otwierasz oczy i jesteś rześki, wyspany.
I tylko ta męcząca świadomość, że świecące na elektronicznym budziku cyferki są jakoś tak nie w tej kolejności co powinny, bo zamiast 7 lub 8 z przodu, teraz świeci... 4?!

4:46 - po co ja się obudziłem?

Ale skoro już się obudziłem, to wystawię łeb z sypialni. Co tam panie słychać w kuchni?
Aaa gary. No tak...

Ale, ale....
Cóż jeszcze jest inaczej niż co dzień ostatnio. Jakieś dziwne uczucie czegoś nowego. Nieodparcie więc posuwam się na bosaka w kierunku okna. Zauważyliście, że człowiek często nie wiedząc co go zastanawia idzie do okna?! Jakby tam była zawsze odpowiedź...

Tym razem była, bo spacer po mieszkaniu po 4 rano zawdzięczam pomiarowi światła.

W mojej głowie jest pomiar światła. Znaczy ja to sobie tak tłumacze, że oczy są wizjerem światłomierza w moim mózgu i jak zmieniają się drastycznie warunki oświetlenia, to mój mózg daje mi jakieś sygnały, że trzeba zmienić parametry naświetlenia.

Tym razem okazało się, że natura zmieniła drastycznie warunki zastanego światła. Jest jaśniej niż zazwyczaj o tej godzinie. Jest dużo jaśniej, bo... bo śnieg jest biały i odbija więcej światła niż czarna ulica osiedlowa.

A więc spadł śnieg. Zmienił się pomiar.

Czy każdy fotograf ma tak we łbie pomieszane jak ja...? Czy zmiany natężenia światła "niefotografom" też dają się we znaki?

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Nie w tym absolutnie nic dziwnego. Każdy , kto odczuwa w sobie zmiany w przyrodzie reaguje podobnie jak Ty. Podswiadomość, albo jakies inne odpowiedzialne za to odczuwanie miejsce w mózgu, mówi Ci no tak, mozna się było spodziewać, tego śniegu wiatru deszczu itd. Za tym oknem jest zawsze odpowiedź. Zresztą to jest jak odruch Maslova. Juz małe dziecko sprawdza, co tam za tym oknem jest, bo Ty sprawdzasz np jak sie dzis ubrać:)
Fotografia ma tu średni związek, ale tłumacz sobie jak chcesz:)

Anonimowy pisze...

Maslova? A nie Pawłowa?

To jednak chyba nie śnieg i zmiana mózgowej ekspozycji. Coś jest dziś w powietrzu. Może zbliżająca się pełnia i równonoc? (Equinox - jakie piękne słowo!) Ja dziś obudziłem się przed szósta (co zdarza mi się pewnie tak rzadko jak Tobie czwarta) i uświadomiłem sobie, że śniły mi się kolorowo ubrane kobiety. Kobiety czasem mi się śnią, ale kolory bardzo rzadko.

A co z aparatem? Przyszedł?

Pozdrawiam

El Wood.

iczek pisze...

@El Wood - No właśnie aparat! Może to jest rozwiązanie? Może po prostu żyje tym kiedy w końcu do ciężkiej cholery Royal Mail dostarczy mi ten aparat.. .:)

@anonimowy - no ja wszystko sobie tłumacze fotografią ;) W sumie to nawet jak bułkę smaruje, to patrze czy gdybym ja sfotografował, to czy masło wyszłoby ładnie i ... poprawiam potem rozsmarowanie żeby naturalniej wyglądało. I zjadam. Koszmar.