środa, 19 marca 2008

Moralność Pani Przysłony...


Przysłona przysłania mi widok na każdy kadr w celowniku. Kiedy pochylam głowę nad aparatem lub przykładam zimny metal obudowy do czoła, najczęściej mam w głowie jedną liczbę. Liczbę przysłon, którą powinienem ustawić na pierścieniu obiektywu. Czy w życiu normalnego człowieka, nieopętanego rządzą zdobycia kolejnej fajnej klatki są również tak ważne i symboliczne wprost liczby?
Zastanówmy się...

Liczba od której rozpoczyna się wiek... ważna.
Liczba zer w debecie... cholernie ważna.
Liczba poznanych kobiet... eeee mało ważna.
Liczba koni w silniku... ważna :)
Liczba wypitych kaw... ważniejsza wraz z wiekiem.
itd, itp....

Niemniej, prowadząc w miarę ustabilizowane życie w zakresie debetu, poznanych kobiet, prędkości jazdy samochodem i kontrolując coraz bardziej ilość połykanej kofeiny, odnoszę jednak wrażenie, ze nie są to liczby tak ważne jak przysłona.

Od zarania moich spotkań z aparatem pracowałem przysłoną. Starsi wiekiem i doświadczeniem koledzy wpajali we mnie, że czas nie ma znaczenia. Liczy sie przysłona. I tak mi zostało.
Więc zliczam w głowie te głębie ostrości, kalkuluje co oddać w szpony rozmycia i jak wydobędę z dalszego planu, to co na pierwszym i drugim.

Przysłona... Panna trzymająca w dłoni moją Moralność Fotograficzną.

PS
Co najbardziej przykuwa uwagę na tej fotce...?

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

E tam szpony rozmycia. Rozmycie to jedna z najlepszych rzeczy w fotografii. Kiedy będę w jeszcze gorszym humorze, to napiszę esej o tym, jak rozmycie oszczędza naszym oczom brzydotę świata. Im więcej rozmycia, tym lepiej. Bokeh jest nietkniętym pięknem przyrody.

Pozdrowienia

Elwood

loki_p pisze...

Rękawiczka. Nie wiem dlaczego.

Anonimowy pisze...

pognieciona bluzka

iczek pisze...

No niestety, dla mnie też pognieciona bluzka.. :(
Żelazko - podstawowe wyposażenie fotografa fashion :)

Nie chciało mi się juz w Ps tego korygować. Leniuszek ze mnie.

mk pisze...

Chciałeś w ps korygować pogniecioną bluzkę? Nie wiem czy się śmiać czy płakać z tego co przeczytałem... :D

iczek pisze...

Nie pierwszy i nie ostatni raz... wiec chyba śmiech przez łzy jest najlepszy :)