sobota, 8 marca 2008

Fotografia ogłupia... omamia....?


No właśnie. Sam nie mogę się zdecydować, co robi ze mną fotografia i opisywana przeze mnie wcześniej - fotonerwica. Niby mam już na krzyżu cyfrę zaczynającą się od 3 i to powinno być gwarantem jakiegoś umiejętnego łapania dystansu do pojawiających się w głowie pomysłów, a co najmniej zmuszać do głębszej analizy te nagłe przebłyski, ale tak nie jest.
Przykład? Proszę bardzo.

Jest sobota. W końcu nie zaczynam dnia od nerwowego szukania wzrokiem budzika, który to zazwyczaj pokazuje godzinę na minute przed ustawionym alarmem, nie idę człapiąc papciami do pokoju Młodego, by go ubrać i nie myję twarzy myśląc czy dzisiaj pojechać "górą" czy "dołem", bo pada i mogą być korki. Sobota, to ten dzień wspaniałej porannej bezmyślności.

No więc w taki dzień, nagle przebłyskiem fotograficznej jaźni wpada mi do głowy pomysł na sesję i co robię...? Bez zastanowienia i bez uszanowania swoich 3x lat wysyłam sms'y do wizażystki i kumpeli czy nie mają ochoty pobawić się w fotografię.
Zwrotne sygnały pojawiają się po kilku minutach i już wiem, że to będzie piękny dzień, bo one chcą i mogą. Żona patrzy na to wszystko pobłażliwie i ma jakiś taki dziwny uśmiech na ustach. Zwiastun czegoś... czegoś, co może być niemiłe.

No nic, zaczynam pakowanie, układanie, w tym czasie wysyłanie kolejnych 5 sms ze szczegółami. Szukam woderów z czasów wędkarskich, bo sesja w wodzie....
I nagle...!!! Jest.
To właśnie to. Do mojego mózgu dociera informacja z ośrodków skupienia i analiz. Ten "dziwny uśmiech" już rozgryziony. Musiało być coś na rzeczy. Ona już wie, że ja wreszcie załapałem. Ona już wie, ze dotarło do tej zakutej fotograficznej łepetyny, że nie da się!

Nie da się zrobić sesji ....
nie mając aparatu!!!! Za cholerę się nie da!

Aparat sprzedałem. Czekam na nowy. Ale o tym zapomniałem...
Nie wierzę. Nie wierzę, że można być takim "foto-panem-Chilarym".
A jednak.

Odkręcanie tego wszystkiego dołuje mnie na maksa. SMS od ekipy są krótkie. Nie za bardzo chce je przytaczać... W sumie to zazwyczaj dwa słowa :) Cierpkie.

Żona spokojnie kiwa głową. Co jest do jasnej ciasnej z tymi żonami!? :)

6 komentarzy:

Rudolf pisze...

Buehehehe :)
Typowe w tym wieku. Pogódź się.
;)

iczek pisze...

Stary! Załapałem taką deprechę, że głowa boli....:)

Rudolf pisze...

Dobrze, dobrze - na depresje dla faceta są gadżety, więc jak Ci przyjdzie nowy aparat, to tym lepiej zadziała! ;)

sarniak pisze...

Jak już depresja zostanie uleczona, gdy nowy sprzęt przyjdzie, to zdaj koniecznie relację z przebiegu leczenia ;)

iczek pisze...

Oj, nie omieszkam :):)

ubeuszek pisze...

foto-pan-hilary. :) Pozdrawiam :)