wtorek, 26 lutego 2008

Wojenko, wojenko cóżeś Ty...


...za Pani, że za Tobą idą, że za Tobą idą fotografowie malowani ?!


Śmieszne? Wcale nie.
Jak patrze na kolejne wyniki PoYI (News Spot) to okazuje się, że na świecie w zeszłym roku nie działo sie w newsach nic innego jak tylko wojna, masakra, urwane głowy i ręce, krwawiące dzieci i matki rozpaczające (wszystkie 5 nagród to wojna!)

Czy słowo NEWS w fotografii MUSI oznaczać śmierć i wojnę?
Czy do jasnej cholery, wszelkie nagrody muszą dostawać zdjęcia i fotografowie, którzy czują się już jak żołnierze i tylko czyhają aż gdzieś znowu padnie pierwszy strzał i będzie można sfocić kolejną matkę i kolejna urwaną nogę?

Odpowiedź:
Tak. Po stokroć tak.

Właśnie tak wygląda współczesna fotografia prasowa i, o dziwo(!!!), niczym nie różni się od fotografii z początku poprzedniego wieku. Również wówczas, w czasach Capy i Rodgera, Scherschela uczestnictwo w wojnie, na pierwszej linii frontu było przepustką do świata najlepszych fotografów prasowych.

Czemu więc się dziwie...?

"Filozofia to dziwienie się światem", a jak mawiał Fiodor Dostojewski: "nie dziwienie się niczemu to oznaka głupoty, a nie mądrości".
Więc i ja, fotograf amator z zakusami na uczynienie z fotografii centrum swojego życia i świata, dziwię się, że co rok pokazywanie wojny jest nagradzana na wszystkich chyba konkursach fotografii prasowej. Okazuje się bowiem, że urwana noga i krwawiące, jeszcze ciepłe zwłoki (w każdej odmianie) są lepsza od czegokolwiek innego. Pięknie... :(

Rozgoryczanie mi się uszami wylewa, bo sprowadzenia fotografii prasowej do rejestracji kolejnej wojny już mi sie przejada. Czytając właśnie pożyczona książkę John G. Morris "Zdobyć zdjęcie" utwierdzam się jedynie w mojej opinii.

Ech... może tak bardziej ku reportażowi społecznemu, zaangażowanemu. Takiemu, który pokaże może też cierpienie, ale z jakimś przesłaniem, jakimś morałem. Bo co mi z kolejnych widoczków wojennych. Zmieniają się tylko mundury (chociaż o dziwo i te są zazwyczaj amerykańskie) i krajobrazy.

Świat dziwaczeje. Fotografia razem z nim.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

eee, przecież każdy to wie, "good news is bad news", dlatego nie przepadam za topową reporterką

iczek pisze...

No niby tak, ale czemu wyróżniac te zdjecia po raz kolejny w kolejnym konkursie...?

Anonimowy pisze...

gdyby to ode mnie zależało to na pewno nagrody otrzymywałby kto inny...gdyby...

wojtek lucki pisze...

- bo fotografia newsowa podąża rutynową uliczką (dziennikarzom wydaje się, że mają misję zbawiania świata, a przynajmniej cynicznie, publicznie sprzedają taką wersję i w myśl zasady, że jeden obraz przemawia bardziej niż 1000 słów, chcą zwrócić uwagę czytelników),
- bo "lubimy te piosenki, które już znamy" a tematyka wojenki jest już przez ostatnie lata dość dobrze wyeksploatowana w prasie i innych mediach, więc na pewno kolejne foto w tej stylistyce będzie się podobać,
- bo już od czasów antycznych (albo i wcześniej) człowiek ma sadystyczną skłonność do sycenia się cudzym cierpieniem,
- bo (jak powyżej i kilka komentarzy wcześniej) "bad news is good news",
- bo łatwiej pokazać (i odczytać) tragedię "na tacy", niż poprzez metaforę, symbolikę czy skojarzenie,
- bo... itp., itd.

szkoda.

Gringo pisze...

tak się śmiesznie składa iż sam dziś opisałem w poście na swoim blogu moją przygodę z poszukiwaniem właściwego sprzętu, który wyraziłby to co chcę przekazać w taki sposób jaki chcę to zrobić...

Gringo pisze...

kurde nie ten post;p