piątek, 2 kwietnia 2010

iczek.pl

Ten blog jest zamknięty. Wyczerpałem po prostu ten fragment swojej grafomani :) Ale nie znikam. Wszystkich zainteresowanych nową formułą i dalszymi wpisami zapraszam na:

FotoPropaganda ...::::... iczek.pl



poniedziałek, 15 lutego 2010

The end...


Prawie każdy tytuł mojego posta nosił wielokropek. Dlaczego? To akurat proste, każdy z nich był jedynie moją wizją tego, czym może być, jest lub czym wydaje mi się, że jest fotografia.

Wieloznaczność jest wspaniałą cechą fotografii. Odnosimy widziany obraz do swoich doświadczeń, odczuć, stanów emocjonalnych z danej chwili.

Wielokropek jest jak listki przysłony. Odpowiednio domknięte potrafią ukazać to, co w tle lub to co na wierzchu. Wielokropek rozmywa nam dosadny pierwszy plan, kieruje myśl, wzrok na inne elementy tematu.

Miałem nadzieję, że nawet nie zgadzając się ze mną, czyni się dyskusję o fotografii czymś, co pozwala poznać. Poznać inne widzenie, ludzi, fotografów i wreszcie - samą fotografię jako medium.

Pewnie już się domyślacie, że to forma listu pożegnalnego. Użytkownicy elektronicznych aparatów powiedzieliby, że się baterie skończyły. Ci, którzy cenią manuale zapewne stwierdzą, że po prostu rolka się kończy. Jakkolwiek tego cudnie nie określę, mam wrażenie, że doszedłem do pewnej skończonej rolki. Naświetliłem film, wywołałem i suszy się. Nic tu po mnie.

Muszę założyć nowy film, załadować baterie lub po prostu naciągnąć migawkę.

Pozostaje mi jedynie powtórzyć za samym sobą, że w chyba w ponad 90% ten blog to Wy - komentatorzy i czytelnicy. Dziękuje Wam!


Spotkamy się. Ci, którzy mnie znają dłużej niż przez 2-3 lata istnienia bloga wiedza, że goni mnie do ludzi. Wrócę. Z innym pomysłem na dyskusję o fotografii. Może już nie blog. Może w drużynie. Może inaczej. Dam znać.

Tymczasem, chyba uzasadnione będzie zagranie wyborcze... otóż proszę Was abyście udali się w tym czasie do jednego z ostatnich moim zdaniem miejsc o fotografii podanym w sposób przystępny, dowcipny i inteligentny - do Rudolfa. Warto.

Przepraszam od razu, że nie odpisze już na żadne komentarze w tym wątku. Zostawiam je otwarte, dla tych którzy uwielbiali wbijać szpilę - niech ulżą sobie ostatni raz :)


I na koniec, aby nie wyszło, że coś ze mną nie tak.... naprawdę uważam, że estetycznie fotografia analogowa jest o lata świetlne przed najlepszymi nawet cyfrakami!
:):)


To pisałem ja - iczek. Piotr Biegaj, Iczek




.

piątek, 12 lutego 2010

WPP 2010...


Jak co roku wszędzie trąbią.
Ale nie u mnie.

Protestuje bowiem przeciwko brutalności fotografii, która zwycięża w konkursach tego typu.

Przeraziłem się.
Od naprawdę dawna, nie widziałem tak drastycznych momentów z zabijania ludzi i wcale, ale to wcale (!) nie uważam,że jest to potrzebne.
Nie przemawia do mnie logika "pokażmy światu jak kula rozrywa mózg i chlapie on na chodnik" lub "jak zdycha Murzyn pod krawężnikiem", a naprawimy świat.

Protestuje - nie pokazując żadnego zdjęcia z tego żenującego coraz bardziej mnie, jako istoty ludzkiej, konkursu!

Gdybym miał siłę, to rozszerzyłbym ten protest na wszystkie media, ale niestety to demagogia i utopia.

WPP.... pisze o tym ostatni raz. O portretach tez nie napiszę, bo są kiepskie.
EOT.


PS
O przepraszam. Zwracam honor Denis'owi Rouvre z Francji. Jego seria "Senegalese wrestlers" podoba mi się.



czwartek, 11 lutego 2010

Birdy...


Nie wiem czemu, ale właśnie tak wyobrażałem sobie zawsze bohatera powieści Whartona - "Ptasiek". Ponieważ do dzisiaj nie oglądałem ekranizacji tego w wykonaniu Modina i Cage'a wiec nie miałem wyobrażeń.
A że zaczytywałem się w tym więc w końcu przyszedł czas by sen stał się jawą :)


mod. Karol, wizaż: Joanna, styl. Agnieszka, asyst. Darek


Mały update...





środa, 10 lutego 2010

Portrety z natury...


Gdyby rozszerzyć pojęcie portretu do całości bytów (istnień) na naszej planecie, to zdjęcia Davida Johndrow'a byłyby dla mnie esencją takiego pojęcia portretu.
Gdy patrzę w jego folio, to widzę portrety, pomimo, że nie widzę ludzi.
Ciekawe...

Polecam tę Jego małą galerię, dość za to treściwą.



fot.: David Johndrow (x3)



poniedziałek, 8 lutego 2010

"Sztuka" portretu...


W sumie to ja nie wiem co mam napisać. Czuje tylko, że to nie mój czas, że mój czas i rozumienie minęło.
Taki "portret" XXI wieku - making off.
Prawdziwy making...





.

sobota, 6 lutego 2010

Polecane... Urs Bernhard


Uła!
Człowieka fotografie migają mi cyklicznie gdzieś na flikrze. Ale teraz trafiłem na stronę i zatrzymałem się zdecydowanie za długo :)
Świetne portrety!
Gorąco Wam polecam podejście do portretu Urs'a. Zupełnie inne niz moje. Ludzkie bardzo. Proste. Łapiące moment prawdziwy jak łapie się smak wina w ulotnym momencie przechylenia kieliszka zanim dotknie ono krawędzi ust.

Polecam więc żałując, że tak mało... Urs Bernhard



fot.: Urs Bernhard (x3)


Dwa artykuły...


Nie czytam Wysokich Obcasów, ale one leżą w soboty w McDonaldzie, w którym jadam.
Sięgam więc po upaprane keczupem wydanie i przerzucam.
W tym czymś (bo gazeta to, to nie jest) jest jedno miejsce, które mnie zawsze przyciągało - felietony Szczepkowskiej.
I ten z dzisiaj jest świetny.
Porusza ciekawy temat Majchrzaka i jego udziały w reklamie piwa. Ci, którzy znają tego aktora wiedzą o jego negatywnym stosunku do kolegów "sprzedających się" do reklam, aż... przyszła kryska na Matyska :)
Szczepkowska podsumowuje Go pięknie, inteligentnie i sprawnym piórem, za co ukłony Jej składam, bo puenta jest wspaniała. Odsyłam do tego materiału, choć nie mogę go znaleźć na sieci. A Majchrzak... no cóż... nie raz wchodzimy pod stół i odszczekujemy... :) Tako i on.

Drugi materiał, który mnie "przyciągnął", i to w dodatku z zupełnie innego powodu, to kolejna "sesja" "Zorka Project.
To, co te panie robią ze swoją fotografią jest z każdą sesją coraz bardziej żenujące. Tym razem, wzięły na tapetę ludzi niepełnosprawnych. Takiego gniota fotograficznego, to ja nie widziałem od 20 lat!
Naprawdę przykro mi patrzeć co się stało z tymi autorkami, które rokowały naprawdę ambitne podejście do fotografii. Kupiła Je Gazeta i się dziewczyny sprzedały za czapkę gruszek. Robią totalną katastrofę. Ja rozumiem, że żyć z czegoś trzeba, ale bez przesady... to co prezentują te Panie jest tragiczne w każdej warstwie - nawet rzemieślniczej.
Człowiek bez nogi na kanapie, obok kanapy, karzeł na krześle... ło matko!
MASAKRA to mało... polecam zobaczyć jak można schrzanić prosty temat. Idźcie do Maka. Broń boże nie kupujecie Gazety.
Nie warto.

Jewish Giant by Diane Arbus


Nicole Kidman jako Diane Arbus sfotografowana przez Mary Ellen Mark


PS
Podłączyłem linki do artykułów...


czwartek, 4 lutego 2010

Mistrz przed Mistrzem.... 104mln$


Nie wiem czy słyszeliście, ale rzeźba Alberto Giacomettiego "Idący człowiek I" została wczoraj sprzedana za 104 mln dolarów (65mln funtów). Ten szwajcarski artysta był jednym z ulubionych obiektów wśród fotografów również. Przeszperałem sieć i znalazłem takie oto portrety Giacomettiego wykonane przez innych Mistrzów. Niektóre z tych fotografii też zyskały wysokie ceny. Niestety nie mogą się one równać do pobitego wczoraj rekordu wszechczasów... bo rzeźba ta stała się najdroższym dziełem sztuki sprzedanym na aukcji :)


fot.: Irving Penn

fot. Gordon Parks (dla LIFE)


fot.: Henri Cartier-Bresson


fot.: Henri Cartier-Bresson

fot.: Avedon



środa, 3 lutego 2010

W czym i jak... portfolio prints


No tak. Temat rzeka. Ale cóż, znajdźmy jakiś bród i przejdźmy choć do połowy tej rzeki.
Tema wraca do mnie co parę miesięcy. W czym, jak i jakie zdjęcia podać, by się pokazać.

Chodzi mi wyłącznie o formę odbitek lub druków - czyli o portfolio prezentacyjne lub muzealne, bo z takim określeniem spotkałem się również.

W Polsce z tym krucho. Zarówno w warstwie samego podejścia do prezentacji swoich prac, jak i w zasobach produktów. Po prostu nie ma firm, które się tym zajmują, bo... nie ma rynku. Bo nie przywiązujemy wagi do tego, jak podać swoje odbitki, jak zapakować, jak oprawić, jak wykończyć, jak dotykać nawet!!
Okazuje się, że dotykać też trza umieć...

Ale, do wody marsz i szukamy brodu.

W czym?
Mamy do wyboru kilkaset opcji :)
- teczka prezentacyjna transportowa (...)
- teczka prezentacyjna zwykła (...)
- pudełko prezentacyjne z luźnymi zdjęciami (...)
- pudełko prezentacyjne ze spinaczem (...)
- pudełko zwykłe otwierane (...)
- segregator
- album


Jaki rozmiar?
Tutaj wszystko uzależnione jest od celu. Generalnie z moich poszukiwań wynika, że rozmiar 30x40 jest podstawą. I możemy iść, ale raczej w górę. Jeśli mamy ambicję udać się do galerii w NY, to zapewne wymagania do prezentacji będą jakieś specyficzne. Niemniej, mam wrażenie, że oddech zdjęcia, szczegóły w cieniach (ulubione powiedzonko mojego kolegi z Poznania) widać tak naprawdę od 30x40. Subiektywna ocena - wiem, ale kogoś słuchać trzeba :)
- portfolio przeglądane na stole od 30x20 do 30x40
- portfolio na ścianie od 30x40 do.....? (ograniczenia ścianą)
- portfolio wglądowe - takie na szybko, zgrabne, małe... ale eleganckie od 15x21 do....

Na czym?
Uuuła. Zaczynają się schody.
- baryt druk
- baryt odbitka
- plastik lab
- druk cyfrowy, naświetlenia cyfrowe itp.

Tutaj nie znajdziecie jednej odpowiedzi. Są tacy, którzy twierdzą, że bez barytu nie ma odbitki. Ci sami maja w domu kilometry taśmy do suszenia barytów i nie mają światła dziennego w domach, bo szyby w oknach maja oblepione schnącymi papierami :)
Ale są tacy, którzy uważają, że delikatność mechaniczna barytu (sprawdziłem organoleptycznie - pyłek kurzu pod foliowym workiem rysuje odbitkę) pomniejsza jego trwałość jako odbitki noszonej i przekładanej w kółko przez różnych ludzi, także tych nie umiejących dotykać odbitki.
Ci sami wybierają dobrej jakości druk cyfrowy wszelakiej maści, którego jakość potrafi naprawdę zdumiewać! Utwardzone powierzchnie gwarantują trwałość. Ja się nie czepiam techniki - mnie interesuje to, jak widzą to moje oczy. Jeśli odbitka z labu wygląda dla mnie (!!!) lepiej niż baryt - to mam w nosie opinie purystów. To moje zdjęcia. Podam je tak, jak uważam,że wyglądają najlepiej. Cóż... ryzyk fizyk. Aczkolwiek, takie myślenie nie należy do poprawnych politycznie...

Naked prints?
Czy powinniśmy prezentować swoje zdjęcia w passe partout? Czy tez podawać je jako "naked prints"? Odwieczny dylemat. Duże odbitki gną się i składają, zwłaszcza wyjęte z pudełka. Nieumiejętnych chwyt załatwi drogą odbitkę w ułamku sekundy. Ten sam print w ramce 5-7cm i podklejony, pięknie da się oprzeć o ścianę.
Ja miałem przyjemność parę lat temu oglądać odbitki podane w pudełku, bez ramek, przełożone bibułką między każdym zdjęciem. To było jak archeologia... :) Cudowne uczucie przekładania tych kartek i odkładanie na druga stronę. I ta szeleszcząca bibułka... tylko, że to były raptem A4.

Ilość?
No cóż. Reguł i zasad jest mnóstwo. Jedni mówią o nieprzekraczalnej granicy 20 odbitek, inni o 12. Są tez maksymaliści... i uzależnieni od liczbologii... i ma być 21 :)
Ja nie mam reguły, znaczy mam je w nosie. Dobrałbym portfolio patrząc jedynie na to jak się ono układa w mojej głowie, w oczach. Jeśli sens portfolio w mojej ocenie zamknie się 8 zdjęciami, to luz. A jeśli i 21 nie wykończy sensu tego, co chciałem powiedzieć - to dam i 25.

Czy doszliśmy do połowy rzeki? Nie.
Rozwój technik, rozwój jakości i form druków pozwala nam przesuwać i zmieniać granice również w tej dziedzinie.
Ważne jest jedno...
Dbajmy o jakość pokazywanych prac.
Oczywiście niekoniecznie ciotkom i wujkom na imprezie między sałatką a kawą, ale jak już gdzieś się pchamy to z fasonem!

Jaki budżet na porządne portfolio na barytach, w pudełku, z grawerką, z nadrukiem, z ok 15 zdjęciami...?
Ja liczę na 1500-2000zł
Oczywiście wariantów są setki. Napisałem o kilku. Zarówno w kwestii nośników portfolio, jak i odbitek.
Ale na koniec mam coś na ząbek... rarytas. Tak wydane portfolio chciałbym kiedyś mieć :)
Hiroshi Watanabe, "Suo Sarumawashi